Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zagadka ministra Arłukowicza

29.01.2014

Jedną z zagadek rządu Donalda Tuska jest kurczowa obrona Bartosza Arłukowicza na stanowisku ministra zdrowia.

Wydaje się, że jedynym logicznym rozwiązaniem tej zagadki jest prosty fakt – Platforma nie ma żadnej alternatywy na miejsce jednego z największych nieudaczników i tak przecież słabiutkiego rządu. Niemal niedołężnego z punktu widzenia kwalifikacji poszczególnych ministrów. Można by powiedzieć, że wielu jest silnych w mowie (czy jak się kiedyś mówiło - w gębie), ale gdy idzie o konkretną pracę właściwie z każdego ministra wyziera rozpaczliwa mizerota. Jeśli więc na tle cherlawych ministrów dwa ministrowe Bartki świecą swoim nieudacznictwem jak dwie gwiazdy, aż dziw, że obydwaj utrzymują się w rządzie. Zostawmy na tę chwilę Bartłomieja Sienkiewicza, szefa MSW, słynnego pogromcę rodzimych nacjonalistów, którzy antysemityzm wyssali z mlekiem matki, obrońcę uczonego europejskiej rangi Zygmunta Baumana, którego minister osobiście wyrwał z rąk polskich faszystowskich siepaczy, a skupmy się na podobnej klasy miernocie, jakim jest Bartłomiej Arłukowicz.

Właściwie nadawał się do wymiany już po kilku miesiącach urzędowania w roli ministra, kiedy na przełomie 2011/2012 roku spowodował największy bałagan w tworzeniu listy leków refundowanych. Zagubieni wśród list i leków byli wtedy wszyscy zainteresowani - lekarze, aptekarze i pacjenci. Oczywiście najbardziej cierpieli pacjenci, ale wobec absurdalnych przepisów, forsowanych początkowo przez Arłukowicza, bezradni byli wszyscy. Ponieważ już nic bardziej głupiego nie dało się wymyśleć, Arłukowicz ( znany też w skrócie w mediach jako Ministerstwo Zdrowia) wycofał się z części przepisów, określonych szumnie mianem reformy.

Przez ponad dwa lata urzędowania doprowadził do całkowitej zapaści w ochronie zdrowia. Nie potrafił do tej pory wypracować choćby w teorii polityki zdrowotnej. Państwo, czyli rząd i ministerstwo nastawione są przede wszystkim na zyska. W pogodnie za zyskami Arłukowicz zgubił lekarzy, nie liczą się też pacjenci. Wbrew jego deklaracjom system ochrony zdrowia ulega systematycznej, pogłębiającej się każdym półroczem degeneracji. Kolejki do lekarzy większości specjalizacji są już karykaturalne. Coraz częściej słyszy się żale pacjentów, szczególnie starszych ludzi: „wcześniej umrę niż dostane się do lekarza, który może mi pomóc”. To nie są moje wymysły.

Podczas sejmowej debaty nad odwołaniem Arłukowicza, jeden z posłów opozycji wypowiedział zdaje się trafną diagnozę o ministrze, stwierdzając, iż na skutek swoich wybujałych ambicji politycznych wziął na siebie ciężar, którego nie jest w stanie udźwignąć.

To by się zgadzało. Tylko dlaczego my, niczemu niewinni pacjenci, bo chorujemy prawie niezależnie od wyznawanych poglądów politycznych, mamy dźwigać ciężar w postaci fatalnego ministra?

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook