Jedynie prawda jest ciekawa

Zadziwiające metamorfozy – Frasyniuk, Dorn

16.03.2016

Dwaj niezależni, samodzielnie myślący ludzie dali się zwieść niczym dzieci z przedszkola hochsztaplerom politycznym.

Jakie to przykre, kiedy jest się świadkiem degradacji politycznej, bo boję się mówić umysłowej, wspaniałych kiedyś ludzi. Zasłużonych dla opozycji politycznej lat 80., dla podziemia szeroko pojętej „Solidarności” tamtych lat. Pierwszy, Władek Frasyniuk, jeden z najbardziej radykalnych wojowników w stanie wojennym. Wspaniały kumpel o niespożytej energii, świetny gawędziarz. Człowiek do cna uczciwy, nigdy nie ciągnący profitów ze swojej przeszłości opozycyjnej i wysokiej pozycji w ogólnopolskich strukturach „Solidarności”. Drugi, Ludwik Dorn, mający równie wspaniałą kartę opozycyjną, począwszy od lat 70. Najpierw działacz KOR, w jego skrzydle narodowo-prawicowym wraz z Antonim Macierewiczem i Piotrem Naimskim, a od początku lat 90 związany z partią braci Kaczyńskich. Jeden z „mózgów” tego ugrupowania, nie bez powodu nazywany „trzecim bliźniakiem”.

Nie chcę nawet snuć przypuszczeń, gdzie dziś obydwaj ci wspaniali ludzie zawędrowali w swych politycznych zapatrywaniach. Jedno jest niewątpliwe dziś są bliżej przekonań charakterystycznych dla establishmentu III RP niż ludzi, którzy ćwierć wieku temu z okładem walczyli o wolną demokratyczną Polskę.

Mam nadzieję, że żaden z nich nie obrazi się, kiedy usłyszy mocne słowa: - Nie wiem, kiedy to się stało, ale w tej chwili muszę ich, ku swej prawdziwej rozpaczy, zaliczyć do kilku milionów tych nieszczęśników w Polsce, którym nienawiść do Jarosława Kaczyńskiego odebrała rozum.

Nieszczęśników dlatego, że uległych propagandowej nawałnicy, jaką od początku lat 90, przypuścili na braci Kaczyńskich postkomuniści, lewica laicka i najbardziej wpływowe media, przedstawiających ich jako groźne typy, rujnujące demokrację w Polsce. Nie czas teraz, aby w zarysach choćby pokazać  jakie to siły sprzysięgły się, żeby zniszczyć dążenia do demokracji, próbującej odciąć się od zgubnej komunistycznej przeszłości, od korzeni PRL, włącznie z agenturą i nomenklatura partyjną. Jak rachityczna i nasycona patologiami była to demokracja, licząca sobie dziś 26 lat.

Chcę tylko uświadomić, jak dwaj niezależni, samodzielnie myślący ludzie dali się zwieść niczym dzieci z przedszkola hochsztaplerom politycznym, karierowiczom bez czci i honoru – takim typom jak prof. Andrzej Rzepliński, Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, Ryszard Petru – i niczym barany, tyle, że posługując się własnym językiem, ruszyli w jednym stadzie kwicząc i becząc na Jarosława Kaczyńskiego.

W jednej rzeczy obydwaj – Władysław Frasyniuk i Ludwik Dorn - wykazują odrobinę zdrowego rozsądku. Kiedy mówią, że Jarosław Kaczyński nie ustąpi ani na krok w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Ale już w odpowiedzi, jak to należy oceniać, są tłumie maszerujących zwolenników KOD: - To oburzające!    


Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook