Jedynie prawda jest ciekawa

Wystarczy popatrzeć na twarze

13.05.2015

Oglądając ich wstawiennictwo za Komorowskim, po raz pierwszy od ćwierćwiecza uświadomiłem sobie, że patrzę na ich twarze, na ich zachowanie, jako na osoby napawające obrzydzeniem.

 - Bronisław Komorowski jest bankrutem politycznym – powiedział w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl prof. Bogusław Wolniewicz. Głosowaniem w pierwszej turze przeważająca część polskiego społeczeństwa powiedziała Platformie Obywatelskiej, że ma dosyć krętactw, kłamstw, pustych obietnic, arogancji i dzielenia rodaków przez jej członków i medialnych sług, na „Polskę racjonalną” i „Polskę radykalną”

Ludzie zrozumieli, że „racjonalna” to ta,  która jest kierowana przez cyników, oszustów, kłamców, takich jak obecny prezydent, jak Donald Tusk i jego ferajną, która zostawił w Polsce jako swoją polityczną i moralną spuściznę. Pod wieloma względami zdemoralizowaną. Jej jedynym celem jest utrzymanie się przy władzy. Co nie jest już polityką, lecz dbaniem o własne interesy. Indywidualne i partyjne. Bez żadnych hamulców. Kanonem prawdziwej polityki jest dbanie o dobro wspólne. W tym sensie polityka nigdy nie była fundamentem działania środowiska związanego z Platformą. Jej liderzy, którzy narzucili ten model swoim wszystkim członkom, zawsze kierowali się zdegenerowaną postacią polityki – jako praktycznym środkiem do zdobywania pozycji społecznej i materialnych dostatków za parawanem rzekomej polityki.

Po ponad siedmiu latach polskie społeczeństwo zobaczyło wreszcie, że ten rząd, ten prezydent, ta przeważająca w parlamencie część, nie jest żadną realną strukturą, służąca narodowi, lecz parawanem, za którym kryją się pozbawieni moralnych zasad cwaniacy, oportuniści, karierowicze, ludzie mali, a niektórzy nawet podli.

Po swojej klęsce wyborczej – najpierw miał przecież jako zwycięzca zakończyć wybory po pierwsze turze, a potem, kiedy to okazało się raczej niemożliwe, miał wedle sondaży wygrać pierwszą turę z dużą przewagą – wezwał na ratunek sobie podobnych. Adama Szejnfelda i Radosława Sikorskiego.

Oglądając ich wstawiennictwo za Komorowskim,  po raz pierwszy od ćwierćwiecza uświadomiłem sobie, że patrzę na ich twarze, na ich zachowanie, jako na osoby napawające obrzydzeniem. Tak jak kiedyś, w czasach PRL, patrzyłem na różnych sekretarzy Komitetu Centralnego partii, na małych i dużych kacyków komunistycznych i ich intelektualne opoki – Urbana, Górnickiego, Rakowskiego, Kraśko i  dziesiątki innych. Że obecni liderzy PO i jej medialni szermierze nie różnią się wiele od tamtych partyjnych zombiaków sprzed lat.  Że dzisiejszym - jak tamtym - z  wnętrza wypływają jakieś brudy moralne, jakieś kłamstwa i rysują ich fizjonomie, przekształcając je w maszkary, które próbują ukryć maskowaniem. Raz udawaną sympatią, innym razem ironicznymi uśmiechami, ale najczęściej nadętą powagą i rzekomą troską o Polskę.

Nie chcę odbiorców tego tekściku zanudzać przypominaniem dorobku obydwu asów Platformy. Powiem krótko. Nie jest on dla nich korzystny. Proszę pozwolić, że  poprzestanę na anegdocie.

Przychodzi facet do apteki. – Przepraszam pani magister, czy może ma pani truciznę na teściowe? – zaczął. – Owszem, jest. Receptę pan posiada? – pyta aptekarka.

Facet sięga do bocznej kieszeni marynarki, wyciąga z niej fotografię, pokazuje farmaceutce i pyta: - A zdjęcie nie wystarczy?   

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook