Jedynie prawda jest ciekawa

Wspieranie rządowych, czyli oddzielanie ziarna od plew

06.02.2013

Wreszcie ktoś pomyślał, że trzeba w Polsce zaprowadzić porządek. Oddzielić ziarno od plew. Za długo trwało bezhołowie, które prowadziło do zbytniej pobłażliwości wobec zwolenników Prawa i Sprawiedliwości.

Niektórzy z nich posuwali się do takiej bezczelności, że okazywali sympatię Jarosławowi Kaczyńskiemu, a po 10 kwietnia 2010, szacunek jego bratu, Lechowi.  
 
Żyjemy w państwie demokratycznym. Co do tego nie ma wątpliwości. Każdy ma więc prawo dokonywania wyboru swojego indywidualnego losu, który jak wiemy, od samych narodzin cywilizacji zależy od tego, z kim się wiążemy, kogo popieramy, a z kim nam nie po drodze. Słowem wolna wola, wolny wybór. To jedna z pięknych cech demokracji. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Ale warto, co jakiś czas zrobić rachunek sumienia. Zapytać, jaki masz stosunek do kluczowych dla kraju i Europy spraw. Uświadomić sobie jak wygląda twoje osobiste per saldo.

Chodzisz raz w miesiącu pod Pałac Prezydencki? Chodzisz, tak? Biegasz raz w tygodniu do kościoła? Raz na tydzień kupujesz „W sieci” i  „Do rzeczy? A później jeszcze polecasz te tygodniki innym? Kupujesz i polecasz. Prawda?  11 listopada, każdego roku wtapiasz się w tłum w tzw. Marszu Niepodległości? Wtapiasz się. Co nie?  A wieczorem u Marcina Wolskiego, w towarzystwie Ewy Dałkowskiej i Jana Pietrzaka śpiewasz „Pierwszą brygadę”. Śpiewasz. Nie zaprzeczysz przecież.

Ale tak na przykład, żeby dać dobry przykład innym, to już nie. Z panem prezydentem tego dnia w marszu, wykręciłeś się.  A może zlekceważyłeś uroczystość oficjalną, albo nią wzgardziłeś? Przyznaj się. Jest demokracja. Przypomnij sobie. Pan prezydent też pięknie śpiewa. I Pierwsza Dama. Nie jesteś w stanie wykazać dobrej woli? Odrobiny życzliwości.

Powiesz, że nie chcieli przy krzyżu, choć mieli do niego dwa kroki. Może się krępowali. Skąd wiesz, jaki był prawdziwy powód?  Może mamusia Pierwszej Damy nie pozwoliła. Nie te korzenie.    

Część moich kolegów dziennikarzy ma żal, że państwo ich odsuwa. Jednych od publicznej telewizji, innych od radia. Brak dopływów powoduje, że ledwie przędą. - A tu rodzina, dzieci – mówią. Na takie dictum muszę szczerze. Prosto w oczy. – Dziś się dowiedzieli, że mają dzieci, rodziny? Nie można było wcześniej pomyśleć? Do kogo te pretensje?  Teraz. Chyba tylko do siebie. To nawet zwierzęta planują. A oni? Zdawałoby się inteligentni, doświadczeni, niektórzy nawet żartować potrafią. Ale, jak co do czego, ostatnie fajtłapy.

Czy można takich premiować? Czy można dopuścić, żeby rozsiewali złe ziarno? Hamowali postęp? Zamykali się na europejska kulturę i awangardowe obyczaje. Najlepiej jak każdy z nas odpowie na te i podobne pytania.

Nie dawno dowiedziałem się, że w podobnej sytuacji, jak tzw. prawicowi dziennikarze, znalazła się część środowiska aktorskiego. Podobno wśród nich wybitne postaci polskich scen teatralnych, naszego kina, kabaretu. - Przepraszam, znowu muszę powiedzieć gorzką prawdę. Gdyby naprawdę byli wybitni, wiedzieli by dobrze kogo popierać. Umieliby wybrać miedzy ciasnotą i skromnym poczęstunkiem w Hotelu Europejskim a wielkimi przestrzeniami i zasobnością uginających się pod smakołykami najróżnorodniejszymi stołów w Pałacu na Wodzie w Królewskich Łazienkach. Na tym polega demokracja.

Mam nadzieję, że rząd i państwo będą ciągle doskonalić narzędzia pogłębionej, acz subtelnej  regulacji wspierania ludzi – najróżniejszych zresztą zawodów, nie tylko tzw. wolnych – którzy naprawdę na to zasługują. Być może ze względu na te potrzeby, nie od rzeczy byłby przegląd kadr ważniejszych  placówek – m.in. redakcji wszystkich w Polsce mediów, wyższych uczelni, teatrów, instytutów naukowych itp. – tak, aby na ich czele postawić ludzi, którzy sprostają wymogom dokonywania właściwej selekcji, tak aby utorować drogę dla najzdolniejszych, najbardziej utalentowanych. Gotowych z wdzięcznością służyć państwu.

Myślę, że w dalszej perspektywie trzeba również pomyśleć o ludziach związanych ze sportem. Sukcesy to nie wszystko. Tak na gorąco. Zastanawiam się, czy nasze władze powinny tak eksponować osiągnięcia Agnieszki i Urszuli Radwańskich. Ale nie chcę niczego sugerować.  

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook