Jedynie prawda jest ciekawa

Wojskowa Rada Ocalenia Komorowskiego

27.05.2015

Wśród wyliczanych przeze mnie pocałunków śmierci jakie Bronisław Komorowski dostał po porażce poniesionej w I turze, pominąłem poparcie od Klubu Generałów.

Trafnie zwrócił mi na to uwagę jeden z internautów. Przy okazji postawił ciekawe pytanie: - czy wysocy oficerowie, służący aktualnie w armii powinni mieć prawo publicznego poparcia jakiegokolwiek kandydata a prezydenta? Ten sam problem, moim zdaniem, dotyczy wyborów parlamentarnych w zakresie partii jak i konkretnych kandydatów na posłów bądź senatorów. 

Ktoś apel Klubu Generałów o głosowanie na Komorowskiego w drugiej turze określił jako ponowne ukonstytuowanie się Wojskowej Rady Ocalenia Komorowskiego. Wydaje się, że nazwa ta trafia w sam punkt, tego z czym mamy do czynienia. Nie dość, że lista sygnatariuszy publicznego apelu są same tuzy komunistyczne  ze szczytów władzy w armii w czasach PRL, to wśród nich znajdują się członkowie słynnej Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, organizacji do dziś znienawidzonej  i ośmieszanej  przez większość polskiego społeczeństwa w latach 80. 

Przypomnę jeszcze raz, krążący w necie wykaz kilku generałów, członków tego elitarnego Klubu:

gen. Franciszek Puchała – jeden z głównych planistów stanu wojennego, autor paszkwili atakujących płk Ryszarda Kuklińskiego;

gen. Roman Misztal – wieloletni szef komunistycznego wywiadu wojskowego, który zwalczał opozycję demokratyczną;

gen. Józef Użycki – szef Sztabu Generalnego LWP, członek WRON;

gen. Józef Baryła – członek WRON, członek Politbiura KC PZPR, autor książki „W marksizmie-leninizmie nasza siła”;

gen. Józef Szewczyk – w stanie wojennym Naczelny Prokurator Wojskowy, który domagał się jak najwyższych wyroków dla uczestników strajku w kopalni „Wujek”, podległe mu organy doprowadziły do zaocznego skazania płk R. Kuklińskiego na karę śmierci;

gen. Mieczysław Michalik – komendant Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego;

gen. Zbigniew Nowak – wieloletni wiceminister obrony narodowej PRL, zastępca gen. Jaruzelskiego;

Seniorem klubu, o czym klub pisze na swej stronie internetowej, jest 95-letni generał dywizji Teodor Kufel – wieloletni szef bezpieki wojskowej, absolwent kursów KGB w Moskwie w 1954 r., w czasach stalinowskich komendant wojewódzki MO w Poznaniu.

Z młodszego pokolenia w klubie działa też m.in. gen. Bolesław Izydorczyk – były szef WSI, jeden z głównych bohaterów książki Sławomira Cenckiewicza „Długie ramię Moskwy”. 

Rzeczywiście, każde nazwisko kojarzy się z okropną przeszłością. W III RP zastali cieplarniane warunki i dlatego rozpychają się na wszelkie sposoby do niesmacznych rozmiarów. Bez skrupułów i skrępowania wstępują na obszary polityczne, nie wykazując przy tym ani skruchy ani wstydu. Opinia publiczna odebrała poprawnie ten sygnał. Zamiast poparcia Komorowskiego, glosowała na Dudę.

W Klubie Generałów, oprócz skamielin z PRL, są oficerowie armii czynnej. Jest oczywiste, że powinni mieć ustawowy zakaz angażowania się w jakiekolwiek polityczne akcje. Prawo głosowania, jak każdy obywatel - i tylko tyle. Kiedy w 1995r. szef Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych gen. Marek Toczek zaczął agitować na rzecz Lecha Wałęsy, walczącego o przedłużenie swej prezydentury na drugą kadencję, a mnie udało mi się wykryć ten fakt oraz go upublicznić, generał został zawieszony i wkrótce pożegnał się z armią. I oto po 20 latach…

Ten przykład dobrze ilustruje obraz postępującej degeneracji państwa.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook