Jedynie prawda jest ciekawa

Wiceminister nie brzmi dumnie – Co za słabe kręgosłupy… moralne

09.04.2014

Policjanci strzelają, Pan Bóg kule nosi. Najbardziej troszczy się wtedy, kiedy robią to po pijanemu. Nie zawsze udaje mu się wówczas zapobiec nieszczęściu.

Policjanci często ranią w trakcie zakrapianych imprez z powodu kłótni o kobietę. Polska to nie Ameryka Południowa. Tam częstym motywem strzelanin są konflikty sympatyków piłkarskich konkurencyjnych drużyn. Nic nie jest oczywiście w stanie przebić ilości trupów, jakie padają w tych egzotycznych krajach podczas porachunków mafii narkotykowych. To już lepiej pozostańmy przy kobietach. Tym bardziej, że nie wszystkie strzały trafiają w cel.

Nielegalne, nieuzasadnione bądź wynikające z nieudolności posługiwania się bronią palną , strzały polskich policjantów ostatniego ćwierćwiecza mają bogatą historię. Większość z nich przynosiła nie tylko wstyd policji, ale częstokroć okrywała ją hańbą. Pamiętam jak w połowie lat 90 policjant zastrzelił ukraińskiego turystę w czasie kontroli drogowej. Ukrainiec wraz z żoną i małymi dziećmi wracał do domu z wczasów w Słowacji. Innym razem policjanci z plutonu prewencyjnego w Łodzi zastrzelili studenta, a dwóch innych ciężko ranili, w czasie interwencji podczas nocJuvenaliów. W tych dwóch ostatnich przypadkach funkcjonariusze byli trzeźwi. Po prostu byli porywczy i beznadziejnie wyszkoleni.

To, o czym dotychczas mówiłem jest banalną codziennością. Dotyczy szarych policjantów. Kiedy jednak strzela wysokiej rangi oficer policji, wiceminister spraw wewnętrznych, Pan Bóg musi mieć nad tymi kulami szczególną pieczę. Wiceminister strzelał w górę. Można mieć nadzieję, że kule nie doleciały tak wysoko, aby skrzywdzić kogoś niebiosach lub w kosmosie. Ale tu na ziemi, z całą pewnością skrzywdziły nic niewinną rodzinę, a szczególnie małego chłopca, który teraz jest w szoku pod opieką psychologa, bo bał się i o siebie i o życie rodziców.

Pan były wiceminister nie był bowiem łaskaw podejść do ściganego z niewiadomo jakich powodów auta, przedstawić się i powiedzieć – „Proszę się nie przejmować, ja sobie teraz trochę postrzelam na wiwat”.

Odwrotnie, wiceminister – o czym sterroryzowani nie wiedzieli – działał na poważnie, jakby chciał, jeśli nie unieszkodliwić, to przynajmniej zatrzymać pod przymusem rodzinę. A następnie ją ukarać, bo nie chcieli dać się wyprzedzić. A oni robili to ze strachu, bo człowiek w ścigającym ich samochodzie wyglądał na szaleńca. I zachowywał się jak szaleniec.

Najbardziej przerażające jest to, że był pijany i siadł za kierownicę.

Jeżeli wiceminister jednego rządu (PO) podejrzany jest o korupcję w aferze informatycznej, jeżeli wiceminister drugiego rządu ( PiS) prowadzi samochód po alkoholu, tzn. że żyjemy w kraju zdegenerowanym na samych szczytach władzy.

Znam osobiście sprawcę niedawnego wyczynu na drodze Zbigniewa Raua. Ręczę, że to wybitny fachowiec.

Cóż z tego, jeśli współczesna cywilizacja i kultura unicestwia tradycyjny system wartości. W nowym świecie, gdzie tradycyjną moralność wypiera relatywizm etyczny, ludzie o wysokich kwalifikacjach intelektualnych tracą wrażliwość etyczną. Coś, co do nie dawna jeszcze nazywało się kręgosłupem moralnym. Kiedyś ludzi pozbawionych go mówiono: Dno moralne. A dziś?

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook