Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tusk – papierowy twardziel

19.03.2014

Podobnie jak wielu innych moich znajomych, patrząc na reakcję Donalda Tuska wobec agresji rosyjskiej na Krymie, dałem się nabrać na przemianę polskiego premiera.

Tej iluzji uległa też spora część komentatorów. Przez wiele ostatnich tygodni wydawało się, że z polityka nijakiego i bezbarwnego rodzi się nowy premier. Stanowczy, jednoznaczny, potrafiący się znaleźć w trudnej sytuacji. Człowiek, który chce coś realnego zrobić w sprawie rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Mnie i wielu innym imponowała jego postawa nieprzejednanego obrońcy interesów Ukrainy, który rozumie, że w tym jest także interes Polski i Europy.

Oczywiście, od początku zdawałem sobie sprawę, znowu podobnie jak wielu innych, że Tusk wykorzystuje sytuację na Ukrainie i niespodziewany atak Rosji, dla poprawienia swojego wizerunku i notowań Platformy Obywatelskiej. Wiedząc o tej potencjalnej politycznej korzyści, wydawało się, że działania przyniosą konkretne rezultaty jeśli idzie o zastopowanie próby odbudowania rosyjskiego imperializmu.

Tymczasem okazuje się, że Tusk nie zmienił się ani na jotę. Nie jest łatwo zmienić swoją naturę. W każdym razie Tuskowi do tej pory to się nie udało. Jest taki sam jak pięć, trzy lata i rok temu. Dziś, tak jak to się wcześniej wielokrotnie działo, aktywność premiera wyraża się wyłącznie w słowach. Deklaracje, zapowiedzi pozostają puste. W sprawach wewnętrznych często, było jego słynne walenie pięścią w stół i grożenie, że to zło zaraz zlikwiduje, że będzie surowo karać, wprowadzi zakaz rozpowszechniania, albo poprzez zabiegi medyczne zlikwiduje w Polsce pedofilię. Ta maniera premiera stała się ulubionym przedmiotem drwin dziennikarzy.

Tego się także nie pozbył. Bodajże wczoraj twardo obwieszczał, że – „nie możemy pozwolić, by wspólnota międzynarodowa poprzez „nową Jałtę” zaakceptowała aneksję Krymu”. A do tego chyba – mówił – zmierza polityka Moskwy. Nie ma akceptacji dla pogwałcenia niepodległości Ukrainy.”  Piękne słowa, którym nie można odmówić słuszności. Tyle tylko, że w tym samym czasie,  kiedy premier zajmował bezkompromisowe stanowisko,  Putin na Placu Czerwonym, triumfująco oznajmiał rozentuzjazmowanym Moskwiczanom, że Sewastopol i Krym dopłynęły do swego rodzimego portu, do Rosji i tu zacumowały na stałe.

Nic również nie wynika z opinii wygłoszonej wcześniej przez naszego premiera, że referendum, które zdecydowało o odłączeniu Krymu od Ukrainy jest nielegalne. Nie omieszkał dodać, że wspólnota europejska nie może ulec pokusie i  powiedzieć: - „No trudno, Krym stracony”.

Sądziłem też, że choćby w postawie Tusk będzie prezentował pewną twardość. Rację chyba mają jednak ci, którzy twierdzą, że postawa Tuska jest bardzo bliska granic jakie wytyczyła Angela Merkel. Stąd, kiedy dziennikarze pytali go, czy sankcje nałożone na Rosję przez Unię Europejską nie są zbyt łagodne, odpowiadał: - Każdy kto mówi „co to za sankcje, trzeba ostro”,.musi mieć świadomość, że nawołuje do wojny. Na szczęście kończył tę myśl „w polityce jest przestrzeń między wojną a kapitulacją”. Ta mądrość premiera jest znana do czasów starożytności. Chodzi jednak o to, że w Rosji ci, na których nałożono sankcje finansowe i wizowe kpią sobie z tego. Jeden z wielkich biznesmenów rosyjskich powiedział nawet, że nałożoną na niego sankcję traktuje niemal jak filmowego Oscara. Po chwili dodał z ironią, że wszyscy członkowie Dumy, którzy w głosowaniu zaakceptują wynik referendum na Krymie, powinni być objęci sankcjami Unii Europejskiej. Tak więc

Donald Tusk przestał już nawet werbalnie domagać się unieważnienia aneksji Krymu, lecz zarysował nowy program działań z jego udziałem. - „Amerykanie, Niemcy, Francuzi, Anglicy szukają wspólnie z nami sposobów jak powstrzymać Rosję bez rozpętania konfliktu światowego” – powiedział premier, kładąc nacisk na słowo „z nami”.  Ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo Polski z Ukrainą i Rosją, Tusk kreuje się na lidera działań Europy wobec Rosji. Naprawdę chowa się za plecami innych. Sam zaś do tej pory nie stworzył nawet własnego programu, który mógłby zaproponować partnerom, których towarzystwem tak się szczyci.  

 Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook