Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tusk na celująco

06.11.2013

Co najmniej od roku opinię publiczną co pewien czas elektryzuje hasło „rekonstrukcja rządu”. Ludźmi, w tym także poważnymi publicystami politycznymi, kieruje naiwna wiara w magiczną moc „rekonstrukcji”.

Jej zdolności zbawcze albo przynajmniej naprawcze - rządu, jakiegoś resortu, a nawet całej Polski. Kiedyś była taka obozowa piosenka z ironicznym podtekstem, śpiewana przy ognisku. Szła jakoś tak: „Przy ognisku, przy ognisku, Tak siedzimy sobie blisko. Nikną troski i zmartwienia” . I tu następował finalny werset: „Bo ognisko, bo ognisko wszystko zmienia”. Z akcentem na „wszystko”. I można się kołysać.
Dziś też wielu zgodnie z własnym wyobrażeniem mogłoby śpiewać „Bo rekonstrukcja, rekonstrukcja wszystko zmienia”. Rozrywki przy tym sporo. I to się dla wielu liczy.  Muszę przyznać dla mnie też.

Ostatnio wszyscy przypominają, jak to już w październiku, niedoceniony rzecznik rządu Paweł Graś , przepraszam, chciałem powiedzieć „nieoceniony”,  zapowiedział, że w listopadzie odbędzie się przegląd resortów.  O Boże! Na wszystkich ministrów padł blady strach. Może poza Bartłomiejem Sienkiewiczem. Jako jedyny jest świeżutki jako minister, nawet nie roczniak, no i się wykazał. Wielokrotnie. We Wrocławiu, na uniwersytecie, przy pomocy antyterrorystów obronił przed atakującymi faszystami prof. Zygmunta Baumana. Przy okazji wydał wojnę faszyzmowi w wersji polskiej, utworzył front przeciw ksenofobii i rasizmowi, kilkakrotnie zaostrzył przepisy ( na razie w zapowiedziach)  dotyczące porządku publicznego i demonstracji, chciał po kogoś pójść (zdaje się, że „po was”), o ostatnio polityczną aferę korupcyjną związaną z wyborami w Platformie na Dolnym Śląsku określił jako normalne zdarzenie typowe dla  Europy, zwłaszcza partii, która tak długo rządzi i rozbudza u swoich członków ambicje.

Inni ministrowie nie mają takich zasług. Wstrętne badanie przeprowadzone na zlecenie radia RMF FM wskazało ministrów, którzy zostali nieprzychylnie potraktowani przez badanych Polaków. Oni to będą pewnie, zgodnie z zapowiedzią Grasia, szczególnie ostro przepytywani przez premiera. Muszą się przyznać, co zapamiętali z jego pierwszego, a nawet drugiego expose. Ale też ujawnić premierowi, jakież to plany mają na drugą część kadencji rządu, czyli na kolejne dwa lata.  A on zdecyduje o ich losie. Jeśli mu się nie podobają, na ich miejsce ministrami zostaną inne wybitne postaci PO. Kandydatów do wymiany jest wielu. Jaka jednak będzie różnica, gdy np. na miejsce Joanny Muchy przyjdzie ktoś w rodzaju Mirosława  Drzewieckiego, wzmocnionego Marcinem Rosołem albo Andrzej Biernat. Może być tylko gorzej. Na miejsce Bartosza Arłukowicza inna Ewa Kopacz, np. Janina Okrągły.

Żelaznym kandydatem do odwołania według badanych – i to na czołowym miejscu – jest  Donald Tusk. Ale o tym możemy tylko pomarzyć. Wiadomo przecież, że u obydwu egzaminatorów – Władimira Putina i Angeli Merkel dostanie oceny celujące.  


Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook