Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ta koszmarna policja

16.01.2013

Czarna seria policji nie może być przypadkiem. Obrazuje nie tylko słabości, ale też patologie, jakie dotykają polskie służby. Sanok, Warszawa, Wałcz. Trzy różne przypadki. Tylko pozornie.

Już dziesiątki tysięcy internautów obejrzało kilkunastosekundowe nagranie filmowe z antyterrorystami w roli głównej. W Sanoku prowadzona jest operacja przeciwko zabarykadowanemu w mieszkaniu gangsterowi i jego 17-letniej dziewczynie. Najlepsi, najwspanialsi antyterroryści w kraju, to ci z Warszawy. Więc ich w helikopter  i pędem powietrznym do Sanoka. Tam pokażą, co umieją. Jeden z antyterrorystów, pod osłoną nocy chce się dostać na posesję, znajdującą się blisko oblężonego  przez wielkie siły policyjne  bloku. Musi pokonać metalowy, wysoki na ok. 2 m. płot. To, co widzimy na obrazie jest przerażająco smutne. Człowiek, o którym mamy prawo przypuszczać, że jest sprawny, jak wymaga tego jego zawód, okazuje się łamagą. Wdrapał się jakoś na szczyt tego płotu, leży na nim na brzuchu, a dwaj inni antyterroryści pomagają mu podnieść do góry jedną nogę, aby mógł przerzucić się na drugą stronę. On sam nie jest w stanie podciągnąć nogi do odpowiedniej wysokości. Scena jak z jakiejś komedii amerykańskiej o pułkowych niedołęgach. A przecież antyterroryści stanowią elitę naszej policji. Śmiech na sali.

Kilkanaście godzin wcześniej pod blok podjeżdża samochód policyjny. W celu zamaskowania na cywilnych numerach  rejestracyjnych. Maskowanie jest takie, że gangster od razu rozpoznał policjantów i zaczął do nich strzelać przez okno mieszkania.

Negocjatorzy są po to, żeby skutecznie nawiązać kontakt z zabarykadowanym desperatem. Jest bandytą, to prawda. Ale nie islamskim terrorystą fanatykiem, działającym w imię Allacha. Mimo to żadnemu z policyjnych fachowców od negocjacji nic się nie udało. Nie było też żadnych śladów działań policji, próbujących uratować 17-letnią dziewczynę. Cała akcja była skupiona na złapaniu gangstera. Dziewczyna? Dla policji widać sprawa drugorzędna.

Po prostu koszmar. Nieudolność i nieodpowiedzialność policji wychodzi każdym szwem. A rzecznik komendy głównej zadowolony. Jego zdaniem, policja spisała się bez zarzutu. A że ginie dwoje ludzi, w tym dziewczyna, przed która było całe życie, to widać tak być musiało. Podobnie ocenia działania policji minister Jacek Cichocki. To jak ma się policja zmienić?  Jak ma się stać sprawniejsza? A 32-letni  gangster, który skłania zakochaną i zapatrzoną w niego dziewczynę do samobójstwa jest synalkiem policjanta. Zdarza się. Ważne, że w policji nie rozwijają się patologie. Prawda?

Dzień później w Warszawie policjant, stróż prawa, w czasie kłótni, może awantury, zadaje żonie kilka ciosów. Dzięki sąsiadom ranna trafia do szpitala. Policjant się zabarykadował. Do akcji wkraczają policyjni negocjatorzy. Są tak samo nieskuteczni, jak ci w Sanoku. Policjant strzela sobie w głowę. Ależ, w policji nie ma patologii. Takie rzeczy zdarzają się na całym świecie - uspokaja nas rzecznik. Policja jest sprawna. Jak ktoś chce się zabić, nie ma na to rady – uzasadnia brak skutecznego działania policji.      
Następnego dnia ucieka konwojowany z więzienia do prokuratury na przesłuchanie przestępca. Kawał chłopa. Ale dwaj policjanci, to jakieś ciury, czy co? Jednego odepchnął, drugiego przewrócił i uciekł. Mając ręce skute kajdankami.  To jak jest, panie rzeczniku? Mamy sprawną policję?

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook