Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Stracona pozycja bojowego posła

03.07.2014

Przemysław Wipler jest z pewnością politykiem nie tuzinkowym. I takim też człowiekiem. Rozsadza go energia. Jako niespokojny duch, wędruje od partii do partii.

Przeciętny człowiek,  zwyczajny mąż (np. taki osobnik jak ja –dop. J.J.),  kiedy dowiaduje się, że jego żona jest w ciąży po raz piąty, robi się radosny. Gotowy jest przychylić każdemu nieba i w każdym napotkanym człowieku,  widzi przyjaciela. Niewielu,  jak Wipler,  świętuje razem z przyjaciółmi publicznych lokalach. W znaczeniu - ogólnodostępnych. Nieprzeciętność Wiplera objawia się też tym, że jest pełen sprzeczności. Na przykład w historii, która mu się przydarzyła. Cieszył się, był radosny, a w policjantach zobaczył nagle wrogów.

Można też spojrzeć na to tak. W normalnych warunkach, czyli na trzeźwego Wipler jest człowiekiem „do rany przyłóż”. Zmienia się jednak nieco, gdy trochę więcej wypije. Ale przecież i tak daleko mu do Jacka Protasiewicza. Ten bezprawnie wyrwał wózek bagażowy z rąk innego pasażera, na lotnisku we Frankfurcie. Wipler nie próbował nawet przywłaszczyć sobie radiowozu policyjnego i ruszyć nim po ulicach Warszawy. On tylko, jak prawdziwy opiekun skrzywdzonych, stanął w obronie szamocącego się z policją osobnika. Funkcjonariusze  przyjechali by go zgarnąć. A działo się w sercu stolicy, gdzie pełno, jeden obok drugiego lokali rozrywkowych, a w nocy wytaczających się z nich klientów. Drobny epizod z październikowej nocy ubiegłego roku, znajduje teraz epilog w sądzie, w którym Wipler usiądzie na ławie oskarżonych. Policja oskarża go o naruszenie ich nietykalności oraz o znieważenie „słowami powszechnie uznanymi za obraźliwe”, czyli rzucanie pod ich adresem „mięsem”. Poseł z kolei, obciąża policję, że ta zachowywała się wobec niego brutalnie.  M.in. kopiąc go po całym ciele (jeden kopniak wymierzono mu podobno w głowę!).

Przykro to powiedzieć, niestety, poseł stoi na straconej pozycji. Nie wierzę, aby sąd przyjął jego wyjaśnienia za wiarygodne. Niewątpliwie Wipler dał jakiś pretekst, żeby funkcjonariusze dali upust swej agresji i nieźle go poturbowali. Ci jednak z pewnością nigdy się do tego nie przyznają. Nie znam przypadku, kiedy poszkodowanemu przez policję, przyznano by w sądzie rację. Można powiedzieć tak – nie tuzinkowa osobowość Wiplera, naraziła go na poważne kłopoty. Z uznaniem trzeba jednak odnieść się do tego, że sam, co jest ewenementem w polskim Sejmie, zrzekł się poselskiego immunitetu.

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook