Jedynie prawda jest ciekawa

Strach zagląda w oczy kłamliwym dziennikarzom

03.10.2012

„Obudź się Polsko”, słowa przyjęte jako hasło, pod którym odbył się sobotni marsz w Warszawie, dobrze oddaje nastrój społeczny, jaki staje się dominujący w przeciętnych polskich domach.

Wśród  niemal wszystkich warstw społecznych, obejmujący jednocześnie kilka pokoleń. Od młodzieży, rozpoczynającej akademicką edukację, przez niedawnych absolwentów, którzy ledwo rozpoczęli pracować, poprzez dojrzałe pokolenie 40 i 50 latków aż po emerytów.  Wszyscy ci ludzie wyszli na ulicę , zdając sobie dobrze sprawę, że kraj przeżywa  kryzys nie tylko ekonomiczny, ale zapaść wszystkich najważniejszych wartości, jakie są niezbędne do swobodnego oddychania społeczeństwa. Jednocześnie te wartości żywe i stosowane w praktyce – uczciwość i rzetelność i profesjonalizm policji, prokuratury, sądów, życzliwość administracji wobec obywateli, równy dostęp różnych opcji politycznych do mediów publicznych itd., itp. -  dają ludziom impuls do działania, bo na horyzoncie widoczne są warunki do godziwego i godnego życia. Obecnie te perspektywy są zaprzepaszczane każdego dnia. Kołem napędowym tej zapaści, co większość z nas dostrzega,  nie jest żaden ekonomiczny kryzys światowy, choć to on niewątpliwie pogarsza warunki egzystencji  każdego przeciętnego Polaka, ale obecna ekipa rządząca. Niesprawna, nieudolna, nastawiona jedynie na utrzymanie władzy i wynikających z niej przywilejów. Niech nas nie zwiodą na przykład deklaracje Ewy Kopacz, że nie jest przywiązana do swego stanowiska i apanaży,  gdyż właśnie jedynie ze strachu przed ich utratą, zmieniła zdanie z dnia na dzień. Jednego dnia stwierdziła, że nie będzie przepraszać, bo nie ma za co, a drugiego, kiedy zorientowała się, że fala społecznego oburzenia na jej kłamstwa smoleńskie , może ją zmieść z funkcji marszałka Sejmu, zdobyła się na zdawkowe przeprosiny rodzin, które wprowadziła w błąd jej opowieściami o wspaniałej pracy rosyjskich specjalistów.

Marsz „Obudź się Polsko” stal się rodzajem odtrutki na cała serię wydarzeń obnażających słabnąca siłę a jednocześnie arogancję władzy, co zwykle idzie w parze. Obrona Telewizji TRWAM stała się tylko jednym z elementów największej od 22 lat demonstracji, choć niektórzy politycy osłupieni wielkością manifestacji,  mówi się nawet o 150 tys. uczestników marszu, (byłem na Placu Trzech Krzyży, ale nie dano mi skupić się na oszacowaniu liczby manifestantów, bo co chwila ktoś nieznany mi podchodził, żeby podzielić się swoimi kłopotami i troską o kraj i współrodaków), nie byli w stanie znaleźć wyważonego komentarza.  Każdy oceniał, nie sięgając poza czubek własnego nosa, czyli poza interes partyjny. Najważniejsza, moim zdaniem, uwaga,  padła z ust prof. Jadwigi Staniszkis. Uczona ta, będąc zarazem jednym z najbardziej wnikliwych w Polsce obserwatorów i analityków życia politycznego uznała, że z marszu wypływa o doniosłym znaczeniu wskazówka praktyczna: - tylko zjednoczona prawica ma szanse przejąć władzę w Polsce.

Nadspodziewanie rzeczowy komentarz wypowiedział doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz. Zaimponowała mu liczba uczestników i sprawność organizacyjna. Żałował zarazem, że liderzy marszu nie przedstawili spójnego programu. To prawdopodobnie „programowy” przytyk pod adresem Jarosława Kaczyńskiego.   
W ramach teatru groteski można odczytać komentarz europosła Platformy Jacka Protasiewicza: - „Ta demonstracja była duża, ale na pewno nie największa. Jeśli tam była cała polska prawica, to jest jej niewiele”.  W tym samym duchu kabaretu z Biłgoraja skomentował Janusz Palikot: - To była mała manifestacja. Jego zdaniem, na wiec zorganizowany przez księdza Tadeusza Rydzyka powinno przyjść co najmniej pół miliona uczestników.
Za dowcip roku można uznać żądanie Janusza Palikota, by wystąpieniem księdza Tadeusza Rydzyka zajęła się prokuratura. Palikot dawno nie był w kościele i zapomniał, że w czasie nabożeństwa księża wygłaszają kazania. Palikotowi wszystko kojarzy się z przemówieniami.
O wyobcowaniu mediów publicznych świadczy niesamowity zabieg do jakiego uciekła się telewizja publiczna. Jej dziennikarze, którzy kręcili manifestację na Placu Zamkowym, zakleili na samochodzie transmisyjnym logo swojej firmy „TVP Telewizja Polska”. Pewnie ze strachu przed własnymi obywatelami. A może ze wstydu?    

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook