Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sport z ministrem Rostowskim

11.09.2013

Mówiąc o dnie, mam na myśli gry zespołowe. Tu naprawdę sytuacja jest koszmarna. Prawie taka sama jak w rządzie. Żadnych szans na poprawę.

Dziś wyjątkowo będzie o sporcie, bo polski sport jest w dużym stopniu zwierciadłem stanu naszego państwa. To znaczy jest na dnie. Zdarzają się fenomeni w sportach indywidualnych, ale zwykle dochodzili do swoich sukcesów poza opieka i organizacją państwa. Robert Kubica – do czasu dramatycznego wypadku gwiazda Formuły 1, siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie niesione własnym talentem i samozaparciem rodziny, podobnie Jerzy Janowicz, kilka wybitnych lekkoatletów, dwóch-trzech pięściarzy zawodowych, kilku pływaków. Mówiąc o dnie, mam na myśli gry zespołowe. Tu naprawdę sytuacja jest koszmarna. Prawie taka sama jak w rządzie. Żadnych szans na poprawę. Na wydostanie się z kryzysu.

Polskie siatkarki, niedawne, (bo z 2003 i 2005 roku) dwukrotne mistrzynie Europy, dziś nie są w stanie zakwalifikować się do ćwierćfinału, doznając wcześniej kompromitujące porażki z Czeszkami, samym ogonem siatkarskiej Europy, a na końcu ponosząc żenująca porażkę z Włoszkami. Słabiutki występ polskich siatkarzy w lidze światowej 2013, kompromitacja reprezentacji koszykarzy na mistrzostwach Europy. Nie mogę zapomnieć o upokorzeniach jakich doznaje narodowa drużyna „królowej” polskiego sportu, piłki nożnej. Żaden klub tej dyscypliny od kilkunastu lat nie jest w stanie przebić się do najniższego szczebla rozgrywek Ligi Mistrzów, czyli do eliminacji grupowej.

Media, które sprzyjają rządowi Platformy, z entuzjazmem rozpisują się o sukcesach politycznych kierującej państwem ekipy. Podobnie robią dużo fałszywego szumu wokół sportu. Ośmieszając siebie poprzez lukrowanie smutnej rzeczywistości. Przeciętny Polak wyraźnie widzi magiczne zaklęcia premiera o zażegnaniu kryzysu ekonomicznego w Polsce, o tym, że kryzys się skończył. Przeciętny kibic, taki jak ja, dostrzega, kiedy media zapowiadają (przy całym  nieprzewidywalnym obrocie zdarzeń podczas zmagań sportowych) wynik w miarę zbliżony do realnych sił walczących konkurentów, a kiedy snują hurra optymistyczne prognozy, wiedząc z góry, że są one do przekreślenia.

Dziś znowu usłyszałem z ust jednego z tych fałszywych proroków, sprawozdawcy sportowego, próbującego takich jak ja wprowadzić świadomie w błąd. Po remisowym meczu Ukraińców z Anglikami wzniósł się na wyżyny analizy mówiąc, że Anglia i Ukraina to przeciętne drużyny, które nasza ekipa może pokonać. Zapomniał dodać, że u siebie z tą przeciętna Ukrainą przegraliśmy. Więc teraz w Kijowie jesteśmy faworytami? Wolne żarty. Podobnie z Anglia na Wembley.

Nie dziennikarze i ich mało odpowiedzialne przewidywania mnie tu interesują, lecz fatalna sytuacja polskiego sportu, którą próbuje się klajstrować tak jak minister Rostowski klajstruje stan finansów państwa.

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook