Jedynie prawda jest ciekawa

Sekretarz generalny Platformy – To jest zuch! To jest chwat!

05.10.2016

Łebskiego faceta wzięła sobie Platforma Obywatelska na sekretarza generalnego. Pod pewnym względem prawdziwy skarb.

Pod innymi już nie tak. Prawdopodobnie wybierał go drogą przetargu Grzegorz Schetyna. Nie mógł brać nikogo drogiego, bo kasa partii jest pusta. Ani mądrzejszego od siebie. Bo jakby to wyglądało? Postawił więc na odpowiedzialne stanowisko Stanisława Gawłowskiego z Koszalina. Jak się kiedyś mówiło – chłopka-roztropka. Co to dużo wie, ale nie wszystko rozumie.

Chłopek-roztropek wcale nie musi pochodzić ze wsi. Pełno takich w miastach. Charakterystyczne dla tego rodzaju mentalności, obracającej się w sferach polityki, jest pełne podporządkowanie swoich opinii, temu, co lubi szef, co chciałby, aby „jego ludzie” mówili „na zewnątrz”. Kłopot w tym, że język nie nadąża za głową. Intencje nie te, co wydaje z siebie język. Jak to np.:- „Ludzie z kierownictwa IPN podejmują decyzje dotyczące burzenia autorytetów i dzielenia Polaków!” Mogłoby to znaczyć, że kierownictwo IPN krytykuje działania albo publikacje, które burzą autorytety i dzielą Polaków. Albo np. IPN potępia takie publikacje. Czy wreszcie np. postanawia nigdy więcej takich publikacji nie wydawać. 

Z całości rozmowy z sekretarzem generalnym wynika coś odwrotnego. Gawłowski właśnie oskarża kierownictwo IPN o niszczenie autorytetów. Takich choćby jak Lech Wałęsa. Broni dobrego imienia Wałęsy przed niecnymi historykami, Sławomirem Cenckiewiczem i Piotrem Gontarczykiem którzy w książce „SB a Lech Wałęsa” przedstawiają współpracę przywódcy „S” z peerelowską policją polityczną w latach 70. Druzgocąca krytyka Gawłowskiego zawarta jest w zdaniu, które brzmi jak subtelny aforyzm: - „Książka, która powstała na fikcyjnych dokumentach, nie jest oparta o prawdę”. Pomijając wdepnięcie Gawłowskiego w „masło maślane”,  ciekaw jestem, skąd wie, że Cenckiewicz i Gontarczyk dysponowali fikcyjnymi dokumentami? 

 To jednak tylko mała skaza wobec innego osiągnięcia. Podziwiam za to Gawłowskiego. Szczerze. Za pasję. Oddanie i poświęcenie. Gawłowski jest kolekcjonerem odznaczeń. Trzeba mieć nieprawdopodobne samozaparcie, aby w ciągu nie całych dziesięciu lat zdobyć 27odznaczeń. Dostawał je od władz lokalnych, powiatowych, gminnych, od związków sportowych. Jedno ma od prezydenta za aktywną działalność na rzecz rozwoju samorządu terytorialnego, dwa od ministrów „Zasłużony dla rolnictwa” i „Za zasługi w pracy penitencjarnej”, dwukrotnie odznaczony „Złotym kordelasem” od leśników, odznaką „Przyjaciel Pułku”, „Zasłużony dla Polskiego Związku Wędkarskiego”, „Srebrnym Medalem Zasługi Łowieckiej”, „Zasłużony dla Izby Gospodarczej WODOCIĄGI POLSKIE”, „Medalem pamiątkowym z okazji 50-lecia Technicznej Kontroli Zapór w Polsce".

Pokażcie mi takiego drugiego w Platformie. Albo w Polsce.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook