Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sędziowie czy funkcjonariusze?

09.01.2013

Degenerację tuskowego państwa najlepiej widać po tym, co dzieje się w sądownictwie. Okazuje się, że polscy sędziowie są najbardziej służalczą wobec rządu grupa zawodową.

Rzecz jednak w tym, że nawet ci, którzy dostrzegają wiernopoddańczą postawę sędziów, rzadko biorą pod uwagę, jak ogromne szkody przynosi to państwu. Jak wielki wywiera wpływ na powstawanie nowych i utrwalanie dotychczasowych negatywnych zjawisk w naszym życiu społecznym.

Gdybym miał w tej chwili zejść z poziomu ogólności, powiedziałby tak: - główną rolą sądów jest rozróżnianie dobra od zła, czynów dozwolonych od zakazanych. Za czynienie zła, za robienie rzeczy zakazanych, sądy mają obowiązek wymierzać sprawiedliwą karę. Kara, w sposób nie abstrakcyjny, ale dosłowny, zawsze na konkretnym przykładzie, potwierdza zasadę niezwykle ważną w życiu indywidualnym każdego z nas, ale i w życiu społecznym – zła nie należy czynić, bo poniesie się bolesne konsekwencje, jakie wymierzy sąd. Pamiętając, że zło kierowane jest zawsze przeciwko innemu człowiekowi, w zależności od rodzaju zła, dotknięty nim przeżywa przykrość, ponosi straty, doznaje bólu, przeżywa tragedię. Każde doznanie zła pozostawia też trwałe szkody psychiczne.

Jeżeli sędziowie są pobłażliwi,  pod pretekstem relatywizmu dobra i zła, jeśli represjonują ludzi, nie zasługujących na karę, i robią to tylko dlatego, aby karanych pognębić za to, że mają inne poglądy polityczne niż rządzący lub oni sami, łamią wówczas jedną z najważniejszych regulacji współżycia społecznego. W gruncie rzeczy sami sędziowie stają się rozsadnikami zła. Zamieniają państwo w dżungle bezprawia, w którym zaczyna brakować  drogowskazów właściwego postępowania.  

To przykre dla sędziowskiego środowiska, co teraz powiem. Bo nie wszyscy sędziowie zasługują na ten przykry epitet. Nie mam jednak wyjścia, bo te „czarne owce” świecą najczęściej tak mocno, że przesłaniają całe środowisko.  Czasami nie mogę się połapać którzy sędziowie przeważają. Bezstronni, uczciwi czy karierowicze, koniunkturaliści, którzy gotowi są łamać elementarne zasady sprawiedliwości. Ci ostatni zapełniali sądy w czasach PRL.  Wydaje się, że w IIIRP niewiele się zmieniło.  Chodzi nie tylko o sędziego Igora Tuleyę, choć to on w sposób drastyczny wywołał burzę, w której środowisko sędziowskie stanęło w centrum uwagi polityków  i mediów.

 Nie tylko on ma kompromitujące polski wymiar sprawiedliwości dokonania. Przypomnę sędziego Ryszarda Milewskiego, gotowego spełniać gorliwie żądania urzędników Kancelarii Premiera. Sędziego, orzekającego skazanie poety i pisarza Jarosława Rymkiewicza w procesie wytoczonym mu przez „Gazetę Wyborczą”. Sędziego, który chcąc poniżyć Jarosława Kaczyńskiego, zlecił badania jego poczytalności przez psychiatrów. Trzy hurysy z Apelacyjnego Sądu warszawskiego, dzięki którym były funkcjonariusz służb specjalnych gen. Marek Dukaczewski mógł wziąć odwet na Antonim Macierewiczu. Za to tylko, że poseł PiS powiedział, iż za nieprawidłowości w wojskowych tajnych służbach, mających miejsce w czasie, gdy kierował nimi gen. Dukaczewski, on właśnie odpowiada.   

Kolejnym, z ostatnich godzin, przykładem zgnilizny, panującej w środowisku sędziowskim, jest postawa Krajowej Rady Sądownictwa, która wyraziła pełne poparcie dla postępowania   sędziego Igora Tuleyi, wydającego wyrok w sprawie kardiochirurga dr. Mirosława G. oskarżonego o korupcje i mobbing.  Opinię Rady we wszystkich programach telewizyjnych przedstawił jej wiceprzewodniczący.

Uchylona została tym samym opinia szefa Rady Antoniego Górskiego, sędziego Sądu Najwyższego, wyrażona poprzedniego dnia. Warto z niej przytoczyć fragment:  - „Problem nie polega na tym, jak rozległe powinno być uzasadnienie ustne. Zasada jest taka, że  powinno być skrótowe, przystępne, przekonywające tak, żeby oddawało samą istotę rozstrzygnięcia, zatem w zasadzie powinno się ograniczać do materii sprawy. Jeżeli sędzia – jak w tym przypadku – wychodzi poza materię sprawy i odnosi pewne kwestie do kontekstu historycznego, to powinien ten kontekst historyczny dobrze znać. W tym wypadku doszło niestety do zakłamania i bardzo ubolewam, że pan sędzia – nie mając dostatecznego rozeznania czy wykształcenia historycznego, czy przekazu tradycji – pozwolił sobie na takie porównanie, które krzywdzi i, wyobrażam sobie, bardzo dotkliwie może zranić osoby, które przeżyły katownie UB”.

Jednak, co widać po opinii całej Rady Sądownictwa, przeważają w niej funkcjonariusze obecnego rządu. Zaś sędzia Antoni Górski, jak sądzę, nie może liczyć na ponowny wybór na przewodniczącego Rady. I to jest nie tylko smutne, lecz przerażające.    

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook