Jedynie prawda jest ciekawa

Schetyna i Petru - dwaj groźni, gdyby nie byli marni, spiskowcy z opozycji

18.01.2017

Nie ma już żadnej wątpliwości, że opozycja w połowie grudnia chciała doprowadzić do wysadzenia w powietrze obecnej władzy. Zamysł nie udał się, bo Kukiz 15 i PSL, dwaj potencjalni uczestnicy spisku zaplanowanego przez Platformę i Nowoczesną, odmówili wzięcia udziału w tym zamachu.

Jeśli potraktować słowo pucz w jego wąskim znaczeniu, jako przewrót polityczny dokonany przemocą przy użyciu wojska, to z pewnością awantura i wywołana 16 grudnia przez opozycję parlamentarną w Sejmie i na ulicy pod Sejmem przez KOD i jego sympatyków, puczem nie była. 

Był to jednak spisek, który miał doprowadzić do załamania normalnego funkcjonowania Sejmu jako fundamentu demokracji. Zaś w wyniku nacisku społecznego zorganizowanego wokół KOD i jego sympatyków, do upadku rządu, przerażonego skalą społecznego protestu oraz presji międzynarodowych instytucji, a głównie zmobilizowanej do takich działań Unii Europejskiej. 

Kluczowe role dla skutecznej realizacji tego planu odegrać miały dwa elementy. Obydwa zawiodły. Dlatego zamysł, który był rodzajem spisku liderów dwóch głównych sił opozycyjnych, Platformy i Nowoczesnej się nie powiódł. 

Pierwszym miały być setki tysięcy ludzi na ulicach miast Polski, porwanych kilkunastoma tysiącami protestujących pod Sejmem w Warszawie. Tymczasem pod Sejmem zjawiło się kilkaset osób i na tym się skończył się bunt społeczny „ulicy”. Drugim kluczowym elementem miał być apel skierowany do rządów innych krajów i instytucji, mających charakter trybunałów, w tym, co oczywiste, do kierownictwa Unii Europejskiej. 

Apel ten groził, że wobec łamania zasad pracy w Sejmie, ograniczenia wolności wypowiedzi posłanek i posłów, oraz braku właściwych warunków do pracy dla mediów, będą kierowali skargi do międzynarodowych trybunałów. Warunkiem nagłośnienia apelu było podpisanie go przez całą opozycję Sejmową. Wobec odmowy sygnowania go przez przedstawicieli Kukiz 15 i PSL, pomysł z zaalarmowaniem Europy o „strasznym zagrożeniu” Polski dla europejskiej demokracji zawiódł. Szczególnie bolesna dla pomysłodawców i organizatorów operacji dokonania „pałacowego” przewrotu, była odmowa Kosiniaka-Kamysza, lidera PSL. 

Z całą pewnością Władysław Kosiniak-Kamysz nie jest sensatem. Można być spokojnym, że kiedy mówi: -„ Jasno oświadczyłem, że nie będę brał udziału w żadnych działaniach, które prowadzą do tego by zewnętrzne instytucje czy organizacje ingerowały w wewnętrzne sprawy Polski”, to znaczy, że taki był sens i intencja apelu. 

Podwójna fałszywość Grzegorza Schetyny i Ryszarda Petru, wyszła już po zakończeniu kryzysu. Ludzie, którzy za swoją inicjatywę sami powinni stanąć przed Trybunałem Stanu, grożą nim prezydentowi Andrzejowi Dudzie za to, że podpisał ustawę budżetową. 

Trzeba mieć tupet. Trzeba nie mieć krzty wstydu i honoru. 


Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook