Jedynie prawda jest ciekawa

Sąd a Sikorski

12.04.2017

Radosława Sikorskiego urzędowo i ustawowo zreformować się nie da. Ale polskie sądownictwo tak. Choć nie bez kłopotów.

Radosław Sikorski, zeznając w procesie byłego szefa Kancelarii Premiera z czasów Donalda Tuska, Tomasza Arabskiego, oskarżonego o zaniedbania w sprawie smoleńskiej, był wierną kopią prokuratorów i urzędników, zaznających przed sejmową komisją do sprawy Amber Gold.

W sprawach, o których wiedział zapewne, ale formalnie jako szefowi MSZ mu nie podlegały, odpowiadał najczęściej, że nic o nich nie wiedział, zaś o tych, o których z urzędu wiedzieć musiał wiedzieć, kiedy tylko natrafiał na kłopotliwe pytanie, mówił, że nie pamięta.

Niesłychane było też to, że wiele niewygodnych mu pytań lub takich, które mogłyby pośrednio potwierdzać słuszność oskarżenia Tomasza Arabskiego i iść na jego „ujemne konto”, Sikorski zasłaniał się tym, że akurat tymi sprawami zajmował się podległy mu wiceminister, który … zginą w katastrofie smoleńskiej. Sikorski miał do niego tak duże zaufanie, do jego profesjonalizmu i rzetelności, że nie rozmawiał z nim o przygotowaniach do Smoleńska samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim, więc teraz nie może nic o tym powiedzieć. Tym bardziej, że MSZ w gruncie rzeczy – jak twierdził – pełniło tylko rolę pomocniczą wyprawy śp. Prezydenta Kaczyńskiego do Katynia.

Spraw organizacyjnych prawie się nie dotykało, w związku z tym, Sikorski nie interesował się tą stroną wyjazdu.

W niewielkim stopniu – twierdził przed sądem - zajmował się tylko aspektem politycznym, bo jak podkreślał z niejaką duma, taka jest właśnie powinność ministra spraw zagranicznych.

Wobec jawnych, niemal cynicznych wybiegów Radosława Sikorskiego, aby tylko ujawnić jak najmniej szczegółów i konkretów z ogromnego bogactwa faktów, z jakimi szef MSZ właśnie z urzędu i z racji rangi politycznej wyjazdu prezydenta na uroczystości katyńskiego z okazji 70-lecia tej zbrodni musiał się zajmować, a właściwie, aby niczego nie ujawnić, sąd zachowywał się wobec niego nadzwyczaj pobłażliwie. Ani razu nie przywołał go do porządku, ani razu też nie powołał się na zakres obowiązków szefa MSZ, który by mu pomógł wyegzekwować bardziej rzetelną odpowiedź byłego ministra. A może sędzia był tak świetnie przygotowany do tego procesu, że nie miał nawet pobieżnej wiedzy, co należy do koniecznych zadań szefa MSZ.

Ta łatwość i poczucie bezkarności z jaką oddalał od siebie niewygodne pytania ośmieliły go do tego stopnia, że po zakończeniu przesłuchania wygłosił do dziennikarzy buńczuczne i całkowicie bez pokrycia oświadczenie: - Mam nadzieję, że moje zeznania przyczynią się do tego, że ci którzy mają wątpliwości ws. tragicznego wypadku w Smoleńsku, tych wątpliwości się pozbędą.

Radosława Sikorskiego urzędowo i ustawowo zreformować się nie da. Ale polskie sądownictwo tak. Choć nie bez kłopotów.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook