Jedynie prawda jest ciekawa

Rywin i jego bagno

08.05.2013

Wiele wskazuje na to, że przyszli historycy będą pisać o naszych czasach rzeczy straszne. Wystawią nam gorzki rachunek, który pozostawi za nami jako dorobek jedynie wstyd i hańbę.

Na przykład: - Nastąpiła całkowita demoralizacja polskiego społeczeństwa. Nawet przedstawiciele zawodów uznawanych za profesje społecznego zaufania, jakimi od tysięcy lat są lekarze i adwokaci, upadli na samo dno. Dla korzyści materialnych stali się częścią świata gangsterskiego. Za krwawe, bo pochodzące z przestępstwa pieniądze, godzili się być  na usługi zwykłych kryminalistów. Wprawdzie wywodzących się z różnych środowisk, zajmujących zróżnicowane miejsca na drabinie społecznej, np. z jednej strony zwykłych złodziei i włamywaczy, z drugiej ludzi należący wcześniej do elity intelektualnej i artystycznej kraju, ale chciwość i niskie morale sprawiły, że w końcu i ich stałym miejscem pobytu, tak jak bandytów, stało się więzienie. 

Punktem wyjścia do takiej futurologicznej oceny może śmiało być rozpoczęty we wtorek 7-go maja 2013 roku proces. Biorąc pod uwagę ostatnie wyczyny polskich sędziów, m.in. uniewinnienie byłej posłanki PO Beaty Sawickiej oraz „kata Trójmiasta” Stanisława Kociołka, trudno przewidzieć, jakie wyroki zapadną w rozpoczętym wczoraj procesie. Głośnym przede wszystkim dlatego, że na ławie oskarżonych, obok dziesiątki innych osób, siedzi Lew Rywin, pamiętny główny bohater słynnej afery korupcyjnej sprzed dziesięciu laty. Niezależnie więc od przewidywań jak się ten proces potoczy, pierwszą rzeczą jaka zwraca uwagę to fakt, że i tu zostaje zlekceważona i sponiewierana przez polski sąd zasada głosząca, że aby kara była skuteczna, czyli odczuwalna przez sprawców przestępstwa i spełniająca  swą rolę społeczną, odstraszającą innych od naśladowania sprawców, musi być szybka.

Ten proces rozpoczął się w pięć lat od pierwszych zatrzymań, czyli fazy, kiedy już zdobyto dowody, pozwalające na postawienie zarzutów zatrzymanym, a dziś siedzącym na ławie oskarżonych.

W tym procesie kumulują się dwa zjawiska pogrążające nasz kraj w chaosie.  Pierwsza, że jedna trędowata owca dla ratowania własnej skóry zaraża bez skrupułów swoje otoczenie, również najbliższe. Obok Lwa Rywina na ławie oskarżonych siedzi jego własny, dorosły syn Marcin R. Obydwaj są oskarżeni o nielegalne zdobywanie lewych zaświadczeń o złym stanie zdrowia Lwa Rywina, co miało uniemożliwić producentowi pójście do więzienia w celu odbycia kary 2,5 lat za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory. Trzeba być potworem moralnym, aby własne dziecko narażać na więzienie. A po wtóre wciągać w swoje bagno własnych adwokatów, a ci z kolei lekarzy. Prawdę mówiąc, nie mogę zrozumieć naiwności adwokatów i lekarzy, którzy zapomnieli, że współpracują z ludźmi, którzy są źli i nikczemni z natury, i w obronie własnej gotowi poświęcić najbliższych, a cóż dopiero ludzi, którym tylko płacą. Widać jednak, że we współczesnym świecie, w pogoni za luksusem i zaspokajaniem potrzeb ponad przeciętną miarę, pieniądze nie tylko czynią niewrażliwym na wpajane od dzieciństwa zasady moralne, ale zabijają instynkt samozachowawczy. 

A my dziwimy się politykom, którzy swoim postępowaniem przypominają siedzących obecnie na ławie oskarżonych, a uzyskują wielokrotnie większe zyski materialne.

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook