Jedynie prawda jest ciekawa

Rozbrajanie słabej petardy bronionej przez Rzeplińskiego

20.04.2016

Na szczęście PiS w sprawie Trybunału Konstytucyjnego nie daje się zakrzyczeć, zahukać, przestraszy. Ani opozycji, ani Unii Europejskiej.

Na szczęście PiS w sprawie Trybunału Konstytucyjnego nie daje się zakrzyczeć, zahukać, przestraszyć . Ani opozycji, ani Unii Europejskiej. Nie ugiął się pod naciskiem rezolucji parlamentu europejskiego, który chciałby narzucić rozwiązania zgodne z jego wyobrażeniami. Sformułowanymi i podpowiedzianymi europejskim socjalistom, komunistom i innym lewakom przez naszą opozycję. A może nawet podyktowanymi przez schetynowców, mających w tej sprawie poparcie Nowoczesnej, PSL i krajowych rzekomych obrońców demokracji. Partia Jarosława Kaczyńskiego nie uległa też wysłannikom Komisji Weneckiej, która wysmażyła zalecenia, również zgodne z interesami opozycji.

Wreszcie w ostatnich dniach obóz władzy nie poddał się presji opozycji w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego. Najpierw marszałek Sejmu Marek Kuchciński rozwiał nadzieje opozycji, że w związku z podwójnym głosowaniem przez posłankę Kukiz `15, będzie dzielił włos na czworo i zwlekał z uznaniem głosowania za ważne aż do czasu rozstrzygnięcia przez prokuraturę, czy nie popełniono przestępstwa. Tymczasem Kuchciński nie dopuścił do jakiekolwiek odkładania swojej decyzji. Niemal od ręki uznał, że nawet po unieważnieniu dwóch głosów – posłanki Małgorzaty Zwiercan i Kornela Morawieckiego, za którego głos oddała właśnie ta pierwsza – głosowanie jest ważne. I słusznie. Bo nadal było kworum, a w głosowaniu kandydaturę prof. Jędrzejewskiego poparła ponad połowa obecnych posłów. Decyzja Kuchcińskiego rozwiała nadzieje opozycji, jakie ta przez kilka dni wiązała z listem prezydenta Andrzeja Dudy do marszałka Sejmu. W liście tym prezydent pytał, czy głosowanie jest ważne. To pytanie prezydenta Dudy, jakie w świetle incydentu z podwójnym głosowaniem i rwetesu powstałego w Sejmie, było w gruncie rzeczy oczywiste, i dobrze, że je prezydent oficjalnie przesłał, wywołało w szeregach opozycji, ekstazę przepełnioną mało realnymi perspektywami.

Oto ciąg wydarzeń, według założonego scenariusza opozycji: –Teraz już Kuchciński nie będzie mógł kręcić, manipulować. Musi przekazać prezydentowi straszną prawdę- głosowanie nie ważne! Trzeba je powtórzyć. Opozycja miała rację. Złamano w Sejmie prawo. A ściśle, osobiście zrobił to Kuchciński. Stawiamy wniosek. Kuchciński do dymisji. Następnym krokiem rozwijającym i umacniającym demokrację będzie rozwiązanie Sejmu, upadek rządu i rozpisanie nowych wyborów parlamentarnych. W ich wyniku do władzy dojdzie…

Te plany zawaliły się na początku nowego tygodnia. Odpowiedź Kuchcińskiego otworzyła drogę do zaprzysiężenia sędziego Zbigniewa Jędrzejewskiego przez prezydenta Dudę, co potwierdził szef biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski.

Ogień podłożony pod Trybunał Konstytucyjny przez Platformę Obywatelską całkiem nieźle skwierczy. PiS nie ma zamiaru go gasić. Tym bardziej, że ogień podsyca sam prezes prof. Andrzej Rzepliński.

Jedno jest pewne. Już widać, że granat, jakim wedle opozycji miał być TK, który wysadzi w powietrze obecny rząd, okazał się słabiutką petardą. PiS ją cierpliwie i - wbrew pesymistom -skutecznie rozbraja. Drobna rzecz, a cieszy.

JERZY JACHOWICZ  

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook