Jedynie prawda jest ciekawa

Przypływ mądrości do marszałek Sejmu

19.08.2015

Postanowiłem wznieść toast za dalszy postęp w dynamicznym rozwoju mądrości marszałek Sejmu Kidawy-Błońskiej.

Są ludzie, na których awanse na odpowiedzialne funkcje społeczne czy polityczne wywierają korzystne skutki. I wcale nie są to jakieś nadzwyczajnie rzadkie przypadki. Tacy ludzie dość szybko dorastają do roli,  jaką często niespodziewanie dla samych siebie maja pełnić. Nie tylko nie zawodzą, ale stają się zaskoczeniem dla innych, dając sobie świetnie radę. Z czego to wynika, nie potrafię dokładnie powiedzieć. Z pewnością mają ku temu pewne predyspozycje, które wcześniej ukryte są niewidoczne. Nierozbudzone. Po rzuceniu takich osób na głęboką wodę, w sposób naturalny niektóre ich cechy przebijają się na powierzchnię. Ku zadowoleniu innych i własnej satysfakcji wypełniają swe nowe obowiązki owocnie.

Ale też wiele spotykamy sytuacji odwrotnych. Ludzie powołani na nowe stanowiska, w zaskakujących dla siebie warunkach, obarczonych dodatkowo odrobiną poważniejszych obowiązków, choć także z nowymi, wygodnymi a nawet komfortowymi przywilejami, za grosz sobie nie radzą. Szczególnie wtedy, gdy nowe odpowiedzialności wiążą się z dużym zakresem władzy – formalnej i symbolicznej. Być może to zbyt duża władza przygniata swym ciężarem niektórych. Paraliżuje ich w obawie przed popełnieniem błędu, lub jakiegoś kroku, który może ich tego stanowiska i wynikających zeń wszystkich korzyści pozbawić. Znałem takich ministrów i wiceministrów, którzy rozpoczynali dzień urzędowania od prasówki na swój temat, a w dniach kiedy ukazywały się jakieś mało dla nich przychylne publikacje, bali się przyjmować telefonów, nie zaglądali do poczty mailowej, w obawie przed otrzymaniem informacji o ich odwołaniu. Tych mi było zwykle po prostu żal. Męczyli się i  spalali psychicznie w dni pracy, w weekendy, a nawet w czasie urlopu. Znam premierów, którzy istotnie odwoływali swych ministrów, kiedy ci opalali się nad Adriatykiem  czy Morzem Śródziemnym podczas regularnego urlopu. 

Najgorsza populacja obdarzonych wysokim stanowiskiem, to ludzie bezkrytyczni wobec siebie. Zarazem buńczuczni. Przyjmują oni jako pewnik, że wraz ze stanowiskiem przybywa im mądrości. Uważają, że jej nieprzebranymi zasobami, które nabyli wraz z awansem, powinni dzielić się szerokimi garściami ze wszystkimi, żeby przypadkiem ktoś nie zarzucił im, że posiadane mądrości skrywają za pazuchą albo nawet w sejfie ministerialnym czy też jak w przypadku konkretnym, o którym mówię – marszałkowskim.  Taką właśnie osobą jest obecna marszałek Sejmu Małgorzata-Kidawa Błońska, do niedawna skromna i cicha. Póki nie zmuszano ją do odzywania się, potrafiła milczeć. Teraz wyrywa się, żeby podzielić się mądrościami, które ją kompromitują. Otóż marszałek Sejmu wymyśliła oryginalne rozumowanie. Właściwie mądrość ta ze względu na pełnioną przez nią od niedawna rolę, samoczynnie spłynęła jej do rozumu. A brzmi ona: -  O tym, od którego wieku dzieci mają pójść do szkoły,  powinni decydować parlamentarzyści, a nie obywatele w referendum, bo to obywatele wybrali parlamentarzystów.

Postanowiłem wznieść toast za dalszy postęp w dynamicznym rozwoju mądrości marszałek Sejmu Kidawy-Błońskiej. Muszę tylko zadzwonić do niej i jako lojalny obywatel zapytać, jakim napojem mogę ten toast uczcić.


Słowa kluczowe:

Sejmie

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook