Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prawdziwe pojednanie? Dla mnie godne podziwu

26.02.2014

Widząc klęczących berkutowców, przed oczami staje mi pluton specjalny ZOMO z Katowic (m.in. doskonali strzelcy, bliscy umiejętności snajperskich), którzy 16 grudnia 1981 roku dokonali brutalnej masakry, protestujących przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego górników w kopalni „Wujek”.

To są niesamowite zdjęcia. Blisko 50-ciu mężczyzn w wieku między 30 a 40 lat, każdy świetnie zbudowany, wszyscy z odkrytymi głowami, krótko ostrzyżeni, w grubych ocieplanych, skórzanych lub ortalionowych, czarnych albo ciemnogranatowych kurtkach do pasa. Tylko w dwóch – trzech miejscach prześwituje jaśniejszy strój. Wszyscy klęczą na zaimprowizowanej scenie na lwowskim Majdanie. Głowy opuszczone, oczy wbite w ziemię. Większość ma splecione ręce jak do modlitwy, u niektórych spoczywają swobodnie wzdłuż ciała. Większość klęczy na obydwu kolanach, nieliczni na jednym. Kim są ci klęczący mężczyźni? 

To funkcjonariusze lwowskiego oddziału Berkutu, którzy przez wiele dni brutalnie pacyfikowali demonstracje na głównym placu Lwowa, rozpościerającym się w centrum miasta na placu Swobody.  Po porażce obozu władzy, zawarciu porozumienia gwarantującego powrót do konstytucji z 2004 roku, ograniczającej uprawnienia prezydenta Junukowicza, berkutowcy przeszli na stronę demonstrantów.

Teraz klęczą przed niedawno atakowanym tłumem i proszą ludzi o przebaczenie.

Nie wszyscy może wiedzą, że Berkut to siły specjalne ukraińskiej milicji, coś na kształt naszych służb antyterrorystycznych. Choć ze względu na wysoki poziom wyszkolenia bliżsi naszej jednostce wojskowej GROM. Kilka lat temu, będąc z polską delegacją rządową w Kijowie, miałem okazję zobaczyć co potrafią berkutowcy. To było imponujące.

Kiedy teraz patrzę na te zdjęcia, nie potrafię odpowiedzieć na wszystkie nurtujące mnie pytania. Choćby pierwsze z brzegu. Na ile ludźmi tymi kieruje strach przed zemstą tłumu, na ile zaś  gest o wybaczenie jest aktem wewnętrznej skruchy? Uświadomienia sobie, że było się ślepym, niekiedy zbrodniczym  narzędziem władzy, występującym przeciwko swoim rodakom, braciom. Możliwe, że u jednych z klęczących dominuje obawa o własny los, inni dokonują prawdziwego aktu żalu za własne czyny, uznane teraz za błąd, za nieusprawiedliwione zło zadawane innym.

Widząc klęczących berkutowców, przed oczami staje mi pluton specjalny ZOMO z Katowic (m.in. doskonali strzelcy, bliscy umiejętności snajperskich), którzy 16 grudnia 1981 roku dokonali brutalnej masakry, protestujących przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego górników w kopalni „Wujek”.  Zomowcy, którzy strzelali z broni palnej ostrą amunicją,  zabili dziewięciu górników a 21 ranili. Winni tych zabójstw funkcjonariusze bronili się przed sądami III RP ponad 18 lat. W końcu dowódca został skazany na lat 11, a członkowie plutonu od 2,5 roku do lata 3. Śledziłem, jako dziennikarz, ich kolejne etapy procesu przez cały ten długi okres. Ani jeden z nich nigdy nie wypowiedział słowa jakiejkolwiek skruchy.  Obciążali wszystko i wszystkich, tylko u siebie nie widzieli żadnej winy.

Dlatego z szacunkiem i uznaniem patrzę na zdjęcia klęczących ludzi Berkutu.

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook