Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Pozbawienie prokuratury ostatnich złudzeń o jej niezależności

21.03.2012

Rząd dokonuje kolejnego zamachu na instytucję, która w swoich założeniach ma wpisaną niezależność.

Nieco ponad rok temu samodzielności pozbawiono Najwyższą Izbę Kontroli. Narzucono takie ograniczenia, które praktycznie przesądzają o jej ubezwłasnowolnieniu. Chwilę później podobne więzy narzucono Instytutowi Pamięci Narodowej. Jeśli do tego dodamy nękanie w postaci drastycznego okrojenia pieniędzy przekazywanych przez rząd na statutową działalność NIK i IPN, dopełni się obraz powolnego podporządkowywania sobie obydwu placówek. Jeśli zaś chodzi o IPN, w dalszej perspektywie rząd ma prawdopodobnie ukryte ambicje jego likwidacji. Z NIK ta sztuczka nie może się udać, bo Izba wchodzi w europejskie struktury placówek o podobnych zadaniach.

W ostatnich dniach powstał nowy pomysł. Tym razem padło na prokuraturę. Rząd chciałby wiedzieć, przeciwko komu prowadzone są śledztwa, w jakich sprawach i na jakim są etapie. Sądzę na przykład, że rząd jest bardzo zainteresowany śledztwem w sprawie korupcji politycznej w Wałbrzychu, bo sprawa dotyczy lokalnych liderów Platformy.

Wstępny projekt uzależnienia prokuratury przewiduje, że na wniosek premiera prokurator generalny opowiadałby w Sejmie o najważniejszych śledztwach.

Według deklaracji rządowej, jedynym celem prezentacji prokuratora generalnego ma być przekazanie dokładnej informacji o bieżących śledztwach. To wyjaśnienie trzeba włożyć między bajki. Prawdziwe cele są oczywiste. Platforma chce mieć dokładną topografię śledztw, aby móc w terenie odpowiednio kształtować ich dalszy kierunek rozwoju. Dążyć do cichego umorzenia jednych spraw, a przyspieszać powstawanie aktów oskarżenia w innych. W dodatku zadbać, aby sprawy kierowane do sądu były odpowiednio nagłaśniane w mediach. Nie trudno się domyśleć, przeciwko komu sprawy miałyby być umarzane, a śledztwa przeciwko komu miałyby kończyć się aktem oskarżenia?

Jeśli posłowie uznają, że jakąś sprawę trzeba dokładniej zbadać, będą mieli prawo wzywać prokuratorów prowadzących dane śledztwo na posiedzenia komisji i zadawać szczegółowe pytania. Prawda jest taka, że prokuratorzy słusznie protestują przeciwko zniszczeniu zasady niezależności. Nie przesadzałbym jednak, że w praktyce wiele się zmieni. Rzadko się zdarzało, że prokuratorzy twardo przestrzegali zasady niezależności. Śledczy zawsze byli ulegli wobec władzy. Złośliwie mówiąc, często ich niezależność sprowadzała się do tego, że nikt nie musiał im sugerować ani na nich naciskać, aby w ważnych z punktu widzenia politycznego śledztwach, podejmowali decyzje zgodne z oczekiwaniami partii dzierżącej aktualnie władzę. Teraz baronowie rządzącej partii będą mieli ułatwione zadanie. Dotychczas, w czasie „przypadkowej” wizyty w regionalnej prokuraturze, musieli zadawać krępujące ich pytania w rodzaju: - Czy pan prokurator ma coś ciekawego na tapecie? Jeśli Platforma przepchnie przez Sejm nowe zasady, posłowie już będą znali najważniejsze śledztwa na swoim terenie. Ich pytania będą miały niemal ustawową podstawę. Wszak wiedzę o śledztwach powezmą w czasie realizacji ustawy o nowych powinnościach prokuratora generalnego. Podczas przyszłych wizyt u śledczych w terenie, pytanie będzie rzeczowe i konkretne: - Panie prokuratorze, jak długo będzie się ślimaczyło śledztwo przeciwko XY, związanego politycznie z SPZ?           

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook