Jedynie prawda jest ciekawa

Poseł z Lublina a prezydent Komorowski

22.08.2012

Oto prawdziwy obraz Ruchu Palikota. Podczas gdy cały kraj, w tym świat polityki, żyje aferą Amber Gold, jakiś lubelski poseł ze stajni Palikota – nie warto nawet wymieniać jego nazwiska, bo przecież wkrótce i tak nikt nie będzie o nim pamiętał – domaga się likwidacji kaplicy na nowo budowanym lotnisku w tym mieście.

Lotnisko w Lublinie ma być otwarte jesienią, a posła z Ruchu już niepokoi, że katolicy, będą mieli ciche, pewnie nie za duże pomieszczenie, co najwyżej na kilkanaście osób, w którym będą mogli przed podróżą przez  chwilę w skupieniu się pomodlić. Czemu takiemu małemu człowieczkowi to przeszkadza?  Przecież nikt go nie zmusza, ani nawet nie namawia, aby sam korzystał z tej kaplicy. Może ją omijać z daleka. Szerokim łukiem. Ma prawo samodzielnie dokonywać wyboru. Ale nie. To mu nie wystarcza. Zgodnie z zaleceniami swego politycznego protektora i mistrza – obok Joanny Senyszyn, starej komunistki – jednego z najbardziej zażartych wrogów polskiej tradycji,  podjął próbę przeszczepienia na nasz grunt ścieżki podstępnego, bolszewickiego sposobu zagłady wiary katolickiej, będącej ostoją polskości.

Z kaplicy chce utworzyć „pokój modlitwy”, pozbawiony kompletnie symboli religijnych. Ale przede wszystkim tego najważniejszego dla katolicyzmu i Polski – krzyża. Tak, aby z wydzielonego pomieszczenia mogli korzystać przedstawiciele wszystkich wyznań – pisze do dyrektora lotniska. „Wszystkich”- czyli żadnego. Pozbawienie salki akcentów religijnych, czyni z niej coś w rodzaju poczekalni, tyle tylko, że o mniejszej powierzchni niż miejsca zwykłego załatwiania formalności związanych z podrożą i oczekiwaniem na odlot. Klasyczne odarcie z symboliki podsuwającej refleksji świat wyższych duchowych wartości.

Tak naprawdę bożkiem palikociarni, identycznie jak wszystkich organizacji politycznych, jest władza. Zaskakująco dobry wynik wyborczy do parlamentu Ruchu Palikota, oparty między innymi na wojowniczym antyklerykalizmie z mieszanym z anty katolicyzmem, pcha ich obecnie do kontynuowania tej linii promocji własnej partii. Ten gość z Lublina, jak wszyscy jego partyjni koledzy demonstruje rzekomą obronę wszystkich wierzeń. U podstaw jego postępowania leżą cynicznie wyważone, czysto polityczne kalkulacje, że to się może opłacać. I jak walka z Kościołem otworzyła drzwi do Sejmu, to może też uchyli furtkę do władzy, lub przynajmniej do wysokich stanowisk państwowych – buduje swoje nadzieje.

Pierwszą barierą na którą natrafił palikociarz z Lublina okazała się dyrekcja lotniska. Odpowiedziała twardo, że nie przewiduje, aby w kaplicy nie było – podobnie jak w innych terminalach – symbolu religijnego w postaci krzyża.

Wierzę, że taka sama odmowa spotka owego lubelskiego posła (nazywa się bodajże Michał Kabaciński, czy jakoś tak) w trakcie następnych wyborach do parlamentu. Dla jego dobra. Po co się lubelski patriota stresować zawieszonym krzyżem w Sali obrad plenarnych, którego Ruchowi Palikota nie udało się wyprowadzić z Sejmu.  
Jeśli chodzi o sprawę krzyża na lubelskim lotnisku, porażka posła z Ruchu powinna ucieszyć pana prezydenta Bronisława Komorowskiego. Może przecież przylecieć kiedyś do Lublina. A on tak lubi krzyże.  

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook