Jedynie prawda jest ciekawa

Polityka na ulicy?

13.06.2012

Polityka musi przyjść nieuchronnie. Skąd ta pewność? Bo Rosja to nie Haiti.

Pan prezydent, człowiek prostolinijny, bywały jednakże w świecie. A to u Baracka Obamy, gdzie gawędził sobie z przywódcą najpotężniejszego mocarstwa przy kominku. A to pod Wielkim Murem Chińskim, gdzie z szefem Komunistycznej Partii Chin wzniósł toast za owocną współpracę między naszymi obydwoma narodami, że wymienię tylko dwa najważniejsze punkty jego politycznych wędrówek.

Pewnie dlatego, że taki obyty, myli się rzadko. Jeszcze rzadziej mówi. Ale jak już coś powie, warto się wsłuchiwać. Dlaczego? Od czasu do czasu można wyłuskać z jego mowy myśli błyskotliwe i bezcenne. Wzbogacają one nie tylko nas, ale też obraz naszej rzeczywistości bardzo szeroko pojętej. Czy może być lepsza okazja niż Euro 2012, odbywające się na Ukrainie i w Polsce, do wypowiedzi ważnych, zawierających całą głębię przemyśleń Bronisława Komorowskiego?

Pan prezydent w sposób dla siebie charakterystyczny – zresztą inny nasz prezydent równie jasno oświetlał wiele zagadnień z zakresu polityki wewnętrznej i zagranicznej – powiedział, że piłki nożnej nie da się oddzielić od polityki, i dlatego właśnie chodzi o to, aby naszego Euro 2012 nie mieszać z polityką. Idąc tym tropem, nasz prezydent nie widział związku między planowanym marszem kibiców rosyjskich, chcących uczcić na ulicach Warszawy święto Narodowe Rosji, przypadające we wtorek 12 czerwca 2012, akurat w dniu meczu Polska-Rosja, a polityką. Nie doszukiwał się też żadnych zagrożeń w trakcie marszu, ani ze strony kibiców rosyjskich ani polskich. Co już było klasycznym myśleniem życzeniowym pan prezydenta.

Co ciekawe, władze stolicy niezmiennie nazywały marsz kibiców rosyjskich przejściem na stadion, zaś sami Rosjanie z równą konsekwencją określali marsz jako demonstrację. Nikt z urzędników warszawskich nie zapytał, co mianowicie chcą demonstrować? Być może padłaby wymijająca odpowiedź:

- Przywiązanie do barw narodowych i reprezentacji startującej na Euro 2012.

Ale być może, ktoś otwarcie przyznałby, że chcą pokazać potęgę swego państwa, tak jak szczerze odparły dwie dziewczyny z Moskwy, które przyjechały do Warszawy na mecz:

- Nie interesuje nas marsz, bo nie znalazłyśmy się tutaj z powodu polityki.

No tak, ale punkt widzenia pana prezydenta, w sposób widoczny reprezentowały jedynie te dwie młode Moskwiczanki. Może wśród kilkutysięcznego tłumu rosyjskich kibiców znalazłoby się jeszcze kilkadziesiąt osób myślących podobnie jak owe dziewczyny. Jakie jednak cele wyznaczyła sobie ogromna masa pozostałych i na co ich stać, jaką stanowią mieszankę, nie wiemy. A że nie są to aniołowie, przekonali nas na dwa dni przed planowanym marszem, kiedy we Wrocławiu napadli brutalnie na kilku polskich ochroniarzy. To jeszcze nie polityka, a tylko bandytyzm.

Polityka musi przyjść nieuchronnie. Skąd ta pewność? Bo Rosja to nie Haiti.          

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook