Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polityczna pragmatyka opozycji – nie uznawać wyników, nie szanować

15.06.2016

To, że Bronisław Komorowski jest w stanie wypowiadać całkowicie dwa sprzeczne zdania po upływie ośmiu lat możemy usprawiedliwić, choć trudno to zrozumieć.

Szczególnie, gdy sprzeczność dotyczy takiej sprawy, która raczej każdemu pozostaje w pamięci do końca życia. W przypadku Komorowskiego, to o tyle dziwne, że każdy z dwóch sprzecznych ze sobą faktów, ich autor obudował bogatym w konotacje uzasadnieniem. 

Otóż, w 2005 roku w rozmowie na potrzeby książki (z  Oficyną Wydawniczą Rytm) powiedział, że nie brał udziału w czerwcowych wyborach 1989r. Jak uzasadniał w tamtej rozmowie, zrobił to na znak protestu przeciwko kompromisowi z komunistami z pominięciem środowisk niepodległościowych. W 2005 r. wyznał, że wstydzi się tego kroku, bo był to przejaw zacietrzewienia. Byłem wtedy radykałem, który nie akceptował ewolucyjnej drogi przemiany Polski – dorzucił. 

Kilka zdań, a jaki świetny punkt wyjścia do napisania ciekawej  rozprawki psychologiczno-politycznej o dziwnych drogach byłego prezydenta w świecie polityki. Nie tym się wszak teraz zajmuję.

Osiem lat później, w roku 2013, tym razem w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, Komorowski mówi, że a i owszem, głosował 4 czerwca 1989 r. Okazuje się, że nie było to łatwe. Musiał stoczyć ze sobą wewnętrzną walkę, w której, podobnie jak przy urnie wyborczej towarzyszyła mu żona. Po wielkich rozterkach i co gorsza bez wiary, postanowili jednak głosować. Uznali, że nie można zignorować czegoś, co dawało ułamek szansy. Dalej już nie kończył. Mogę tylko przypuszczać, że chodziło o szanse na odmianę losów Polski. Tylko przyklasnąć! Gdyby nie drobiazg. 

Ściślej zaś, gdyby nie pewność, że w jednej z tych rozmów kłamał. Ciekawe, czy w PKW zachowały się szczegółowe materiały sprzed 27 laty? Rzecz przecież nie w tym, by ustalić, kiedy kłamał. Istota leży w czym innym i już ją znamy. Bez żadnej wątpliwości. 

Ktoś powie: tak, ale to jednak różnica ośmiu lat...  Odpowiedziałbym: No, dobrze. Jak jednak traktować człowieka, który mówi sprzeczne rzeczy w tej samej godzinie. Jak oceniać takie kłamstwo? W odstępie kilkunastu zdań. Trzeba by chyba odpowiedzieć: - W tym kryje się jakaś tajemnica. Silna potrzeba. Pragmatyka polityczna. A to właśnie niedawno zdarzyło się znowu naszemu bohaterowi.

Majowy wieczór 2015 r. , w którym ogłoszono porażkę Komorowskiego w wyborach prezydenckich. Przemawia – wedle wyników -  były już prezydent. Na początku dziękuje tym wszystkim, którzy udzieli mu swojego wsparcia w wyborach. Kim oni są? Komorowski odpowiada: To ci, „którzy chcieli iść razem za mną drogą zgody i bezpieczeństwa”. Czyżby chciał zasugerować, że tym, którzy głosowali na Andrzeja Dudę, ani w głowie były zgoda i bezpieczeństwo? Nie, to raczej niemożliwe, by tak myślał. Tym bardziej, że wypowiada znamienne słowa,  prawie jakbyśmy byli w Ameryce, albo w kraju o podobnie wspanialej demokracji. – „Demokracja polega na tym, że werdykty wyborcze nie tylko się uznaje, ale także szanuje”. 

Jak długo nad salą wisi to piękne stwierdzenie? Jak długo wypełnia myśli odchodzącego prezydenta. Mniej niż osiem lat.  Już po kilku minutach słyszymy: „Te 47 procent (Polaków – dop. J.J.), którzy mnie poparli,  to demokratyczne pospolite ruszenie w imię obrony naszej wolności, w imię powstrzymania fali nienawiści i agresji, którą wszyscy niedawno tak głęboko przeżywaliśmy. Tę falę nienawiści i agresji trzeba powstrzymać, to pospolite ruszenie może ją zatrzymać. To pospolite ruszenie jest nadal Polsce demokratycznej potrzebne. Idą następne bitwy, idą następne wyzwania. Musimy być do nich gotowi”. 

Tą drogą kłamstwa idą za Komorowskim Platforma Obywatelska, Nowoczesna, PSL i KOD. Od pierwszych godzin po zakończeniu wyborów, ani ich nie uznają, ani nie szanują.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook