Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

POgrążanie państwa w chaosie z domieszką vendetty

10.06.2015

Jeśli zastanawiamy się, czy w najbliższych wyborach Polacy powinni zmienić obecną władzę, moja odpowiedź jest krótka i nie pozostawia wątpliwości. To konieczność.

W przeciwnym razie, państwo pogrąży się w bezprawiu i chaosie. Do takiego stanu rządzący popychają nasz kraj od kilku lat. Przykładów chaosu dostarczają nieustannie rząd i prezydent. I to w momentach, które wymagają – nawiasem mówiąc w ich własnym dobrze pojętym interesie – spokoju i rozsądku. Bezładne, chaotyczne kroki, podejmował prezydent Komorowski w ostatnim etapie prezydenckiej kampanii wyborczej. Niezrozumiałe z punktu widzenia racjonalności działanie podejmuje rząd po przegranych wyborach Komorowskiego, co Platforma traktuje jako realne zagrożenie przegranej w jesiennych wyborach. Mówię o rzeczach całkiem niedawnych, które jeszcze mamy świeżo w pamięci. Zażenowanie wywoływały działanie Komorowskiego po przegranej pierwsze turze wyborów. Najpierw objawił się niespodziewanie jako entuzjasta JOW-ów. Do tego dołożył absolutnie nowatorską propozycję obniżenia wieku emerytalnego, poprzez ustanowienie wymiaru określonych lat pracy, który gwarantuje uzyskanie emerytury. 

Godne politowania uśmiechy nie brały się z atawistyczno-politycznej niechęci do prezydenta, lecz z tego, że jeszcze przez kilkunastoma godzinami sam ironizował z obydwu pomysłów - JOW-ów Pawła Kukiza i obniżenia wieku emerytalnego, zapowiadanego od początku kampanii przez Andrzeja Dudę, a po porażce z Dudą w pierwsze turze i nadspodziewanie wysokim procencie uzyskanym przez Kukiza, nagle próbował przejąć jako własne niedawno wyszydzane pomysły konkurencji. Innego typu, choć również daleką od racjonalności postawę przyjęła Platforma Obywatelska. Zaczęła od inscenizacji wyjątkowo serdecznego przyjęcia przegranego Komorowskiego. Jego wejście na spotkanie z politykami PO w Sali Kolumnowej Sejmu fetowano z siłą i entuzjazmem, jakby witano Aleksandra Macedońskiego po zwycięskiej bitwie z Persami pod Gaugamelą. Ostatnim znanym mi z historii przywódcą państwa, którego fetowano podobnie gromkimi i długimi brawami był Józef Stalin. Przed większością dziennikarzy nie dało się jednak ukryć tego spotkania jako cyrku i to na amatorskim poziomie, choć przedstawienie przygotowano właśnie z myślą o mediach. Miało ono być dowodem na  wewnętrzną harmonię partii z prezydentem, a było tego karykaturą.  

Niedługo potem PO pokazała swą prawdziwą twarz już bez udawania. Sikorski w pośpiechu wygasza mandat euro posła Dudę, partia dokonuje politycznego zamachu na Trybunał Stanu, wreszcie premier Ewa Kopacz na spotkaniu w Jachrance podejmuje decyzję o zatrudnieniu przez PO zaciężnej armii hejterów, którzy w internecie będą prowadzili wojnę z PiS. Wszystkie te kroki, które w intencjach miały umacniać słabnącą pozycję PO, w rzeczywistości ją pogrążają. 

Mówiąc slangiem dzisiejszej młodzieży,  Platforma sama sobie nagrabiła. I dalej grabi.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook