Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Piecha wygrywa z PO – Radwańska bojkotuje TVN

24.04.2013

Dwa drobne, ale znamienne wydarzenia wpisały się w tym tygodniu, wlewając sporo optymizmu na przyszłość. Jedno polityczne, drugie sportowe.

Pierwsza rzecz, to zwycięstwo na Śląsku kandydata PiS Bolesława Piechy w dodatkowych wyborach do Senatu, w wyścigu z reprezentantem Platformy. Druga - bojkot telewizji TVN przez najlepszą polską tenisistkę  w historii tej dyscypliny,  Agnieszkę Radwańską.    

Obydwa mówią o zwycięstwie ducha nad materią, jeśli za materię uznać wszechwładne panowanie  polityczne Platformy, a w mediach jej zwolenników i wyznawców, wśród których prym wiedzie stacja TVN. Jej dziennikarze uważają się za cesarstwo, panujące  niepodzielnie w świecie mediów. Zaś cały świat winien być zawsze gotowy na usługi wobec cesarstwa. W tych surowych, niesprzyjających warunkach, tym cenniejsze  staja się objawy ducha niezależności i samodzielności. W jednym przypadku w skali zbiorowej, w drugim, jako odruch indywidualny, ale mogący przynieść w niedalekiej przyszłości pożyteczne owoce, bo pokazujący właściwy sposób postępowania z medialnymi manipulatorami.

Żeby sprawa była jasna, w pierwszym przypadku owego duch samodzielności pokazali wyborcy rybnickiego okręgu, oddający swe głosy na Bolesława Piechę, byłego wiceministra zdrowia. Skromne, bo bardzo cząstkowe te wybory pokazały, że Platforma nie ma już monopolu na wygrywanie wszystkiego. Po wtóre, że straszenie PiS i jego przedstawicielami, jako ludźmi niebezpiecznymi, zagrażającymi demokracji, przestało być w każdym miejscu i w każdych okolicznościach skuteczne. Wyborcy na Śląsku ocenili, że dosyć mają zarządzania w Polsce sprawami zdrowia przez ludzi PO. Jak na razie, zarówno Ewa Kopacz, jak i Bartosz Arłukowicz  zapamiętani zostaną jako ci ministrowie zdrowia, którzy warunki leczenia przeciętnego obywatela w Polsce doprowadzili do całkowitego upadku. Na samo dno.

Platforma zszokowana. Jeden z jej liderów, były szef resortu sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, ostrzega zadufaną w siebie PO, że taki wynik wyborów w Rybniku, winien stać się sygnałem alarmowym. Co to znaczy? Chciał, jak sądzę powiedzieć, że partii Jarosława Kaczyńskiego nie można już,  jak to często robiono wcześniej, lekceważyć. Wyborcy nie idą już ślepo za PO.
Miejmy nadzieję, że podobnie trzeźwą ocenę rządów Platformy, będą mieli wyborcy w najbliższych wyborach do parlamentu. To konieczny warunek odsunięcia od władzy Platformy Donalda Tuska i zakończenie jednego z najgorszych okresów w ostatnich dwóch dekadach III RP.

Jeszcze bardziej optymistycznie nastraja reakcja Agnieszki Radwańskiej.  Nie jest postacią tuzinkową pod wieloma względami. Nie tylko sportowym. Totalny bojkot telewizji TVN nie jest krokiem rozkapryszonej gwiazdy, której ktoś nie złożył należytego hołdu. Dziennikarze tej stacji złamali żelazną regułę obowiązująca w tym zawodzie – umożliwić odpowiedź krytykowanej w materiale osobie.  Od profesjonalistów tej specjalizacji zawodnik tej miary i klasy, co Agnieszka Radwańska ma prawo się spodziewać, że rozumieją ducha sportu. Jego fascynującą naturą, urokiem, czy jak kto woli, pięknem jest to, że faworyci czasami przegrywają z outsiderami. Taka niespodziewana porażka przydarzyła się Agnieszce Radwańskiej w pierwszej rundzie olimpijskiego turnieju. Przegraną Agnieszka zniosła jak wielki sportowiec.  Pogodnie, bez rozdzierania szat, bez dramatyzowania o końcu świata.

Dziennikarze zajmujący się sportem, wiedzą doskonale, że o klasie zawodnika świadczy utrzymywanie wysokiej formy na długim dystansie. Jednorazowa, choćby bolesna wpadka, nie świadczy o degradacji poziomu. Dopiero ciąg przegranych może być czerwonym światłem, że obniżka formy staje się normą, ciągnącą zawodnika w dolne rejony hierarchii.

Jeśli chodzi o Agnieszkę Radwańską, jej porażka była klasycznym „wypadkiem przy pracy”. Dyletanci mogą to widzieć jako koniec kariery tenisistki, ale nie zawodowi dziennikarze. Zamiast w trudnej chwili wesprzeć psychicznie naszą zawodniczkę, dziennikarze TVN urządzili na nią typowa nagonkę. To przecież nie Agnieszka  Radwańska obiecywała zdobycie medalu w Londynie, lecz właśnie dziennikarze, w tym z TVN, rozbudzali złudne nadzieje. I to z taką intensywnością, jakby ten medal, nieznanego tylko jeszcze koloru, był już Agnieszce, czytaj Polsce, przyznany. Nierzetelność stacji TVN Agnieszka Radwańska potraktowała jak należy. W Polskim sporcie jest instytucją, która dzięki talentowi, popartemu  własną, okupioną wielkimi wyrzeczeniami pracą, osiągnęła niebotyczne szczyty. Nieosiągalne dla tysięcy młodych Polek, grających w tenisa i marzących o światowej karierze. Grając już tyle lat, w sposób nienaganny reprezentuje Polskę na światowych kortach, przysparzając nam powód do dumy. Przy tym wszystkim pozostaje skromną, sympatyczną dziewczyną, powszechnie lubianą w gronie elity kobiecego tenisa.

Dlaczego więc jakiś mało odpowiedzialny dziennikarz z TVN uważa, że ma prawo poniewierać innego człowieka, który nie dał ani jednego powodu, aby go tak traktować. Mam nadzieję, że za przykładem Agnieszki Radwańskiej pójdzie wielu innych. W tym moich kolegów z branży, którzy swoją obecnością w programach TVN, uwiarygadniają  tę tendencyjną, daleką od rzetelności stację.  

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS144FotMINI

Czas Stefczyka 144/2017

PDF (7,88 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook