Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Opcja zerowa z ograniczeniem

20.06.2012

Bez względu na to, czy niezakwalifikowanie się przez polskich piłkarzy nazwiemy porażką czy klęską, obnażona została słabość polskiej piłki nożnej. Nie jestem masochistą, ale skądinąd dobrze się stało.

Co dziwne, to dość powszechne przekonanie. A to dlatego, że sukces, którego naszym piłkarzom  każdy w cichości ducha życzył, zagarnęłaby bez żadnych podstaw Platforma Obywatelska. 

Biłaby w surmy, że to jej zasługa. Że potrafiła w krótkim czasie na tyle zmienić oblicze PZPN-u, że przyniosło to olśniewający rezultat. To także dowód – trąbiłaby na cały głos – że potrafi sprawnie i skutecznie kierować państwem.

Przegrana musi pociągnąć, co jest całkowicie naturalne, poważne zmiany w całym Związku. Oczywistą jest rzeczą, że zmiana trenera polskiej reprezentacji nie wystarczy. Pojawia się wiele głosów, że jedynym lekarstwem na słabości i bolączki polskiej piłki, jest „opcja zerowa”. Muszę przyznać, że kiedy ostatnio oglądałem relację telewizyjną ze zjazdu PZPN, byłem zmartwiony widokiem ludzi decydujących o naszej piłce. Jako żywo przypominali skansen z czasów PRL-u, raczej działaczy partyjnych szczebla gminnego niż ludzi, którzy mogą się poruszać swobodnie we współczesnym, demokratycznym świecie. Niestety, rozpoczęcie wszystkiego od zera nie jest możliwe. Są w Polsce setki ludzi, działających przy klubach wyższych klas, począwszy od extraklasy poprzez pierwszą i drugą ligę. Ktoś tą olbrzymią machiną, ludzką i organizacyjną, musi zarządzać. A co, mamy z kolei zlikwidować niższe klasy, gdzie prawdziwi amatorzy piłki, jeszcze nie zepsuci żadnymi dużymi pieniędzmi, czerpią radość? Tego też nie można zrobić. Jak z tego wybrnąć? Jedyną rozsądną możliwością jest dokonanie przesiewu w środowisku działaczy. Są tam bowiem ludzie różni. Z całą pewnością jest jakaś grupa oddanych piłce nożnej, którym zależy na jej rozwoju, na wspinaniu się na coraz wyższe miejsce w międzynarodowej hierarchii. Nie wszyscy traktują poletko, na którym działają, jako główne źródło bogacenia się. Tylko jak takich wyłowić? Kto ma to zrobić? Być może jakimś rozwiązaniem byłoby stworzenie grupy eksperckiej . W jej skład mogliby wchodzić znani, szanowani byli piłkarze, zarówno szczebla, umownie rzecz biorąc centralnego, jak i lokalnego. Ludzi, którzy do tej pory nie są w żaden sposób powiązani ani towarzysko, ani biznesowo z obecnymi działaczami, a ich opinia byłaby w miarę rzetelna i niezależna. Musieliby to też być ludzi, którzy będą dawali gwarancję, iż nie będą się kierowali uprzedzeniami i własnymi interesami. Czy to mogłoby się udać? Musiałaby się znaleźć potężna grupa ludzi, która by niemały szmat czasu poświęciła na rzecz swojej ulubionej dyscypliny. Jak się w czasie EURO 2012 okazało ulubionej przez ogromne rzesze rodaków.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook