Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Oficer bez sumienia?

21.11.2012

Generał Marian Janicki, szef BOR, niespodziewanie wysforował się na „hienę smoleńską” numer 1 w kraju. Kto by pomyślał. Taki przyzwoity człowiek.

Jak mógł w jego głowie narodzić się odrażający pomysł, żeby bronić się, poprzez przypuszczenie brutalnej napaści na śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który leżąc w grobie, nie może się już bronić? Jakby tego było mało, na świadka koronnego swego ataku wezwał z niebios swego niedawnego podwładnego, śp. pułkownika Jarosława Florczaka, który również nie jest w stanie włożonych mu w usta przez gen. Janickiego słów ani potwierdzić, ani im zaprzeczyć. Oto metoda polskiego generała.

Określenie „hieny cmentarne” używane zamiennie z „hienami smoleńskimi” kierowane jest często  pod adresem PiS i jego liderów, jako tych, którzy tragedię smoleńską wykorzystują do celów politycznych. Epitetem tym obrzucali Jarosława Kaczyńskiego politycy PO, SLD i Ruchu Palikota, blogerzy na portalach mainstreamowych, lewicujący publicyści związani z „Gazetą Wyborczą” i innymi pismami lewackimi. Wśród tych ostatnich, zapalczywością i agresją wobec PiS wyróżnia się były dziennikarz „GW” Wojciech Mazowiecki, pamiętny obrońca gen. Wojciecha Jaruzelskiego, po pokazie w telewizyjnej jedynce dokumentu „Towarzysz Generał”, przedstawiającego w krytycznym świetle promotora wprowadzenia stany wojennego. Mazowiecki Wojciech jest jednym z tych, którzy z upodobaniem lansują opinię, że „hieny smoleńskie” dążą do zbicia politycznego kapitału.    

Tymczasem jest akurat na odwrót. To ci, którzy nazywają „hienami cmentarnymi” ludzi, starających się czcić 10-go każdego miesiąca pamięć ofiar katastrofy Tu-154, robią to właśnie z powodów politycznych. Posługując się  tym wybiegiem, uczciwych ludzi oskarżają  politycy, chroniący interesów swojego ugrupowania i ich sojusznicy działający w mediach. Ci ostatni, występujący pod maską dziennikarzy i publicystów w swych szturmach na „sektę smoleńską”, wiernie i ślepo bronią obecną władzę. Wszyscy obrońcy raportów - rosyjskiego Tatiany Anodiny i polskiego Jerzego Millera - ufający w dobrą wolę naszej prokuratury i polskiego rządu, zdają sobie sprawę, że nagłośnienie jakiegokolwiek elementu sprawy smoleńskiej jest w szczególności dla partii rządzącej niekorzystne. Jeśli jeszcze ktoś podejmuje próby dotarcia do prawdy o wypadku smoleńskim, uznając, że jest to jedna z najważniejszych spraw ostatniej dekady, zdaniem obozu władzy musi być „hieną cmentarną”. To klasyczny przypadek, kiedy używanie tego epitetu jest nadużyciem.

Za to w pełni uzasadnione jest nazwanie gen. Mariana Janickiego, szefa BOR, „hieną cmentarną”. Nigdy nie przypuszczałbym,  że polski oficer, okaże się człowiekiem tak niskiego morale. Staszek Janecki podczas wieczoru w Roninie, trafnie zauważył, że Janicki swoją postawą podeptał honor polskiego oficera. Już po portalach krążą zeznania Janickiego (uwaga! W nazwiskach różnica jednej litery. Nie może być pomyłki!), złożone w śledztwie smoleńskim w kwietniu 2011 r., przytaczane za „Newsweekiem”: - Około trzech miesięcy przed katastrofą płk Jarosław Florczak po kolejnym przylocie z prezydentem, bardzo zdenerwowany oznajmił mi, cytuję: „Szefie, pan prezydent kiedyś doprowadzi do tragedii, zginie wielu niewinnych ludzi”. Zapytałem go, odpowiedział mi: „Szefie, jak zwykle burdel, nikt nic nie wie, programy swoje, a realizacja swoje. Jeżeli pan może, to niech mnie pan więcej nie wysyła”.   

Nieodpowiedzialny, jak z tego wynika Janicki, wbrew prośbie swego zaufanego oficera (wtedy byli jeszcze równi stopniem, bo nominację na generała Janicki dostał z rąk prezydenta Komorowskiego już po katastrofie smoleńskiej. Za zasługi? Tylko prezydent wie jakie), lekceważąc jego prorocze słowa, wysyła go do Smoleńska tragicznym lotem. Co za despota. Wiedział, czym to grozi, mimo to kazał lecieć. Człowiek bez sumienia. 

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook