Jedynie prawda jest ciekawa

Odpowiedzialna rola służb

16.10.2013

Żal serce ściska, że się nie udało. I że tak nie wiele zabrakło do odwołania Anny Gronkiewicz-Waltz . Ledwie ok. 40 tys. Warszawiaków.

To znaczy, że ponad 340 tys. wyszło z domu, aby przerwać warszawski koszmar. Groteskę. Ponury żart z karmieniem swoich ludzi, wiernych PO dużymi pieniędzmi naszym kosztem. A ściśle, kosztem  przedszkoli, szkół, wydatków na kulturę, która w stolicy kraju jest w stanie agonii.  Jeśli idzie o wynik referendum, rachuby od początku były takie: na dwoje babka wróżyła – mówili mądrzy ludzie. W większości dwukrotnie młodsi ode mnie.  Ja w odmienności od nich byłem optymistą. Jak się okazało nadmiernym. Nie brałem pod uwagę twardej wymowy liczb. Aby HG-W odwołać, musiałoby w niedzielę pofatygować się do urn co najmniej  ok. 390 tys. ludzi. Stąd w niedzielę wieczorem tak ogromne rozczarowanie. Widoczne też na twarzach, czołowych działaczy warszawskiego PiS. Trwające do dziś. Wydaje mi się, że ja się jakoś pozbierałem i nie będę szukał dziury w całym, czym oni się od niedzieli zajmują. Chyba nie potrzebnie, bo różnymi oskarżeniami wypowiadanymi publicznie, czy formalnymi, jak na przykład wnioskami do prokuratury i do wszystkich świętych europejskich, jeszcze bardziej pogłębiają fatalny dla siebie obrót sprawy. Swoim przeciwnikom politycznym przysparzają korzystnego im obrazu. Wkładają do pustego magazynku pociski, które odstrzeliwane w ich kierunku,  robią szkody, których bez nich nie byłoby.  Szybko Donald Tusk z satysfakcją ripostuje, że skierowanie wniosku do prokuratury o naruszenie prawa przez niego i prezydenta  Bronisława Komorowskiego  są absurdalne.  Nie myli się wiele. Choćby dlatego, że z góry wiadomo, że ten wniosek przez prokuraturę zostanie odrzucony. Nie ma w prokuraturze takiego szaleńca, który by na poważnie zaczął sprawdzać zgodność apeli premiera i prezydenta o zbojkotowanie referendum  z innymi przepisami. W gruncie rzeczy taki krok opozycji zamienia się w pusty, rytualny gest. Podobnie jak utyskiwanie o „podeptaniu zasad konstytucyjnych i białoruskich standardach”.

Czy można się było innego zachowania liderów Platformy spodziewać. Zapytam ostro: - A co, mieli zachęcać do wzięcia udziału w referendum, wzywając jednocześnie do głosowania przeciwko odwołaniu  prezydent Warszawy? Żądamy, żeby stali się samobójcami? To, oczywiste bowiem, że masowy udział Warszawiaków w referendum przesądzałby przegraną HG-W,  równoznaczną z klęską Platformy.  Referendum stałoby się kołem napędowym,  klęsk  PO na wszystkich innych polach, na których miałby decydować głos ludu. Wszyscy zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Jedyną, cienką jak włos nadzieję na uniknięcie przegranej dawała niska frekwencja. I to się Tuskowi udało. Właśnie o włos. Dla Platformy była to więc nie jedna tylko bitwa, ale walka o przetrwanie. Tusk liczy, że na lata. Ja wierzę, że to już tylko kwestia kilkunastu miesięcy, co najwyżej. Z jakich powodów nie muszę wyliczać, choć ciekawa byłaby „Biała Księga dorobku Donalda Tuska”.  Ostatni kwiatek. Drobny, ale znamienny. Żona Donalda Tuska na zajęcia z tenisa jeździ partyjnym samochodem. To tak jakbyśmy składali się na paliwo dla Małgorzaty Tusk, eksploatację i amortyzację jej prywatnego samochodu.  Ten przypadek pokazuje jednocześnie arogancję premiera, w tym także wobec swoich kolegów partyjnych. Dlaczego wszyscy się na to godzą? Bo dzięki Tuskowi i jego sposobowi sprawowania władzy, mają zapewniony komfort życia materialnego.  Rzecz w tym, że nie tylko członkowie Platformy. Kilka milionów innych Polaków i ich rodzin, dla których ten styl władzy gwarantuje spokój i bezkarność.  W tej puli środowisk popierających aktualną władzę znajduje się najważniejszy segment obecnego państwa – służby specjalne. Walczą one o obecny kształt karłowatej, a chwilami patologicznej demokracji. O utrzymaniu przy sterach państwa obecnych władców. Tylko trwanie obecnego status quo zapewnia im samym zachowanie dotychczasowych wpływów.  Dlatego zastanawiam się, czy służby specjalne klasyczne, a więc wywiad i kontrwywiad cywilny i wojskowy, ale także inne instytucje, mające podobne jak służby uprawnienia, typu CBA, BOR. Straż Graniczna, policja skarbowa, stały z boku i biernie czekały na wynik referendum?  Począwszy od spraw politycznego i medialnego nagłaśniania zagrożeń, jakie mogą wystąpić po odwołaniu  HG-W,  poprzez właściwe przygotowanie komisji wyborczych do pełnienia tak odpowiedzialnej roli.

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook