Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niszczyciele demokracji

08.01.2012

Prokuratura pod kierownictwem Andrzeja Seremeta rozpoczęła rok 2012 od kolejnego aktu autokompromitacji.

Od wielogodzinnego przesłuchania Zbigniewa Ziobro. Niby tylko w charakterze świadka, co jest swego rodzaju fikcją. Wybiegiem, czy jak kto woli kruczkiem  prawnym. W charakterze pokrzywdzonych – a więc faktycznie jako oskarżyciele Ziobry – w tym samym postępowaniu występują były minister spraw wewnętrznych Janusz Kaczmarek i jego kumpel z Gdańska Jaromir Netzel, były prezes PZU. Obydwie postaci znane z tzw. afery gruntowej. Inaczej mówiąc, świadek Ziobro jest cały czas zagrożony tym, że stanie się podejrzanym, któremu prokuratura postawi zarzuty. Na razie jest tylko nękany przez prokuraturę.

Od momentu objęcia rządów przez PO prokuratura przejęła na siebie odpowiedzialny odcinek walki politycznej z najgroźniejszymi przeciwnikami rządzącej partii, czyli z ludźmi z PiS. Ziobro jest ledwie jednym z nich. Nękany chyba jednak najbardziej. Że nie jest to gołosłowne stwierdzenie przypomnę – w sierpniu 2011 był przesłuchiwany przez  11 godzin, co z jednej strony nawiązuje do zwyczajów prokuratury z czasów UB z lat 50,  zaś z drugiej – stosowane jest obecnie jedynie w krajach, gdzie panują totalitarne reżimy. Ktoś powie, że przesadzam, bo przecież obecna polska prokuratura nie stosuje tortur. To prawda, tylko, że ponad dziesięciogodzinne przesłuchanie jest swego rodzaju torturą.

Formalnie w nieco gorszej procesowo sytuacji jest były szef CBA Mariusz Kamiński. Prokuratura zdążyła już postawić mu zarzuty w sprawie afery gruntowej. Przekroczył uprawnienia, więc trzeba go „powiesić” – żąda prokuratura.

Prawdopodobnie sąd umorzy zarówno sprawę przeciwko Kamińskiemu jak i przygotowywaną przeciwko Ziobrze. No, chyba, że wezmą ją w swoje „niezawisłe” ręce sędziowie podobni Maciejowi Jabłońskiemu z Warszawy. Sędzia ten, jak być może część czytelników pamięta, potraktował z niezwykłą powagą oskarżenie Janusza Kaczmarka wobec Jarosława Kaczyńskiego. Kaczmarek poczuł się poniżony w oczach opinii publicznej określeniem, jakim obdarzył go lider PiS. Nazwał go „ukrytym śpiochem”. Wyrażenie to wzięte z języka szpiegowskiego, sugerowało, że Kaczmarek wszedł w skład pisowskiego rządu jako „piąta kolumna” czy też „koń trojański”. A objawiło się to niezwykle ostrym atakiem na wszystko, co związane z PiS, od momentu odwołania go ze stanowiska ministra. Każdy choć trochę rozsądny sędzia oddalił by oskarżenie Kaczmarka. Porównanie Kaczyńskiego nie obrażało byłego ministra w najmniejszym stopniu. Kaczyński próbował wyjaśnić nieprawdopodobną przemianę Kaczmarka. Tymczasem sędzia Jabłoński, chcąc upokorzyć Jarosława Kaczyńskiego jeszcze przed rozprawą,  nakazał, by lider PiS poddał się psychiatrycznemu badaniu. Perfidia w czystej postaci.
Sędzia Jabłoński się skompromitował i został odsunięty od prowadzenia sprawy.
Jednakże prokuratorów, którzy na zawołanie przeobrażają się w karzące ramię PO, nikt nie zamierza odwoływać. To, że się sami kompromitują jest rzeczą drugorzędną. O wiele ważniejsze jest to, że są niszczycielami demokracji.             

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook