Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nałęcz rozpoczyna ostro: mały donosik i poważne oskarżenie

11.02.2015

Czego się nie robi dla aktualnego chlebodawcy. Nałęcz ma to we krwi. Zawsze służy oddanie.

Nie zawsze dobrej sprawie. Między innymi równo 20 lat służył wiernie PZPR. Myli się jednak ten, kto myśli, że motywem przynależności Nałęcza do komunistycznej partii była ideologia. Zapisał się, bo był człowiekiem towarzyskim.

– „Partia - ujawnia Nałęcz prawdziwy powód swojego wstąpienia - wzięła się raczej z chęci przebywania w gronie ciekawych, sympatycznych ludzi, choć oczywiście legitymacja ułatwiała awans”. Potrzeby towarzyskie pozostały mu do dziś. Dowodem na to, jest jego praca w Pałacu Prezydenckim, gdzie spotkać można, grono ciekawych, sympatycznych ludzi.

Mimo przebywania w tak zacnym gronie, Nałęcz potrafi być bezkompromisowy, gdy należy bronić interesów szefa. Widząc realne zagrożenie dla Komorowskiego ze strony Andrzeja Dudy w wyścigu do prezydentury, oskarża kandydata PiS, o pośrednią odpowiedzialność za śmierć Barbary Blidy, która popełniła samobójstwo w kwietniu 2007 r. – „Widzę za nim (Andrzejem Dudą – dop.J.J.) cień Barbary Blidy” powiedział Nałęcz w programie telewizyjnym, przypominając, że Duda w latach 2006-2007 był wiceministrem sprawiedliwości.

Ponieważ widać z tego, że prof. Nałęcz specjalizuje się w cieniach, z sympatii przypomnę mu, że za nim tez stoją cienie. Wymienię kilka z nich: - Dzierżyńskiego, Marchlewskiego, Nowotki, braci Mołojców, Korczyńskiego, Bieruta, Bermana, Gomułki, Moczara, Spychalskiego, Kiszczaka, Jaruzelskiego. Piękny korowód, który on jako historyk, wstępując do partii, znał doskonale. Zastawmy politycznych przodków Nałęcza w spokoju. Trzeba patrzeć w przyszłość, a nie oglądać się za siebie – jak mówi polska lewica i agenci SB.

Nałęcz wychodzi ze słusznego założenia - ważne, żeby sponsorzy polityczni widzieli jego przydatność. Gotowość do starcia się z przeciwnikiem na pierwszej linii frontu. Niby jest tylko na posadzie doradcy prezydenta Komorowskiego ds. dziedzictwa, ale w rzeczywistości pełni rolę jego pełnomocnik. Na razie jeszcze nie procesowego. Wyłącznie medialnego. Jako pełnomocnik Komorowskiego, poczuł się również upoważniony do złożenia małego donosiku na Dudę. - „Piony w kancelarii pana prezydenta Kaczyńskiego, które zajmowały się sprawami prostych ludzi i podlegały panu Dudzie funkcjonowały nie najlepiej i trzeba było wielu miesięcy, żeby te zaległości nadrobić”.

Choć sformułowanie „funkcjonowały nienajlepiej” jest w gruncie rzeczy puste, bo nie wiadomo, o co w nim chodzi, wystawia jednakże nienajlepsze świadectwo Dudzie – jego rzetelności, pracowitości, poczuciu obowiązku. Całe szczęście, że Komorowski te zaległości nadrobił. Zapewne razem z Nałęczem. Swoim doradcą.  

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook