Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nadsędzia Rzepliński i jego ostatnie pięć minut

01.12.2016

Zaczynał skromnie i zgodnie ze swoim statusem: - „Prof. Andrzej Rzepliński, prezes Trybunału Konstytucyjnego zajmującego się badaniem zgodności z Konstytucją ustaw i innych przepisów prawa – to ja”.

Dziś słyszymy z jego ust lub dowiadujemy się z podejmowanych przez niego kroków i decyzji, następujący przekaz: - Demokracja to ja. Prawo to ja. Konstytucja to ja. Trybunał Konstytucyjny to ja. Wybór mego następcy to ja. Sejm to ja. Premier to ja. Prezydent to ja. Państwo to ja.

Jak to możliwe, żeby jeden człowiek terroryzował wszystkie władze państwa i nie tylko pozostawał bezkarny, ale przez wiele środowisk był traktowany niemal jak bohater narodowy? Tak naprawdę lekceważy wszystko i wszystkich. Bezczelnie i cynicznie. Może to brzmi trochę jak obserwacje domorosłego psychologa, ale dla mnie twarz Rzeplińskiego jest wyrazem jakiejś psychopatycznej zaciętości, która pcha go w pełni świadomie do konfrontacji z wrogiem, którym jest PiS. Do wojny ze wszystkimi i wszystkim co trąci partią Jarosława Kaczyńskiego. Zarazem to twarz chytrego człowieka, który cały czas knuje, kalkulując, co dla niego będzie najbardziej korzystne, co ma go doprowadzić do upatrzonego celu. Nie jestem pewien, jaki jest jego cel strategiczny, choć jeszcze niedawno mówiło się o dużych ambicjach politycznych, włącznie do startu w wyborach prezydenckich. Za to dość widoczne są jego najbliższe zamiary.

Moim zdaniem, zależy mu na znalezieniu się w roli ofiary pisowskiego terroru. Stąd decyzje niezgodne z prawem, niemal na granicy świadomej prowokacji. Prowokacje mają go zaprowadzić na stos, gdzie spłonie w diabelskim ogniu rozpalonym i podsycanym przez Jarosław Kaczyńskiego. Ponieważ jest przebiegłym oszustem, chce być spalony jako obrońca wartości powszechnie uznanych za ważne i godne. Dla niego mają one jednak jedynie znaczenie wyłącznie instrumentalne, które służą mu do tworzenia legendy – bojownika o prawdę, demokrację, przestrzeganie prawa, bez względu na koszta jakie może ponieść.

Nabrali się na to sędziowie, dali się wizją bojownika omamić adwokaci, witając go na swoich zjazdach niczym bohatera.

Na tej drodze do męczeństwa, które miało zwieńczyć jego pożegnanie z Trybunałem, odkrył przed wszystkimi swoją prawdziwą twarz. Człowieka niebezpiecznego, który dla osiągnięcia wyznaczonego sobie celu, nie cofnie się przez niczym.

Dlatego, nawet jeśli w przyszłości zwiąże się z polityką, nigdy nie osiągnie w niej szczytów.

Może zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego teraz szaleje, bo czuje, że to być może jego ostatnie pięć minut w życiu publicznym.   

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CSSIfotoMINI122016

Czas Stefczyka 138/2016

PDF (4,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook