Jedynie prawda jest ciekawa

Mocne uderzenie audytu

11.05.2016

Od środy 11 maja 2016 roku niewinne słowo audyt , potocznie rozumiane jako przegląd stanu rzeczy w jakiejś dziedzinie czy w jakiejś instytucji, dla koalicji PO-PSL będzie koszmarem, który będzie się śnił po nocach.

Od środy 11 maja 2016 roku niewinne słowo audyt , potocznie rozumiane jako przegląd stanu rzeczy w jakiejś dziedzinie czy w jakiejś instytucji, dla koalicji PO-PSL będzie koszmarem, który będzie się śnił po nocach. Podczas pierwszych miesięcy rzędów PiS w rozmowach z przedstawicielami wielu resortów, powtarzał się jeden motyw. Przejęliśmy ministerstwo, w którym skala zaniedbań i nieprawidłowości jest ogromna. Nie będzie z nich łatwo, bo negatywnych rzeczy latami nagromadziło się bardzo wiele - powtarzali.

Kiedy słuchałem wystąpień kolejnych ministrów obraz rządów Platformy, mogę powiedzieć bez żadnego koloryzowania, że ten obraz okazał się przerażający. Jednocześnie zrozumiałem, w jak doskonałym stopniu Platforma opanowała sztukę maskowania i fałszywego przedstawiania swojego dorobku. Jak potrafiła np. niekorzystne, a nawet szkodliwe dla polskiej gospodarki i jej bezpieczeństwa decyzje rządu w sprawach energetyki, prezentować jako osiągnięcia. Jak ukrywała zaniechania w sferze kultury, rozdawnictwo pieniędzy i całkowity brak nadzoru nad dziesiątkami placówek, chociaż finansowała ich działalność. Nadzoru merytorycznego i finansowego.

Największe wrażenie, zrobiło na wszystkich sprawozdanie Mariusza Kamińskiego, w których przytaczał konkretne przykłady łamania prawa przez służy specjalne, w tym głównie przez ABW i CBA oraz ich kierownictwa. Niektóre decyzje ABW były niemal wiernym odzwierciedleniem działań Służby Bezpieczeństwa w stanie wojennym. Do takich działań należały raporty, jakie musiały być składane w związku z legalnymi manifestacjami organizowanymi przez opozycję. Tajne służby otrzymały polecenie prowadzenia działań operacyjno-rozpoznawczych wobec osób biorących udział demonstracjach. Delegatury ABW zobowiązane zostały do przekazywania w raportach – na trzy dni przed manifestacjami nawet dwukrotnie w ciągu doby – nazwiska organizatorów lokalnych wyjazdów autokarowych do Warszawy, ich numery telefonów, nazwy firm przewozowych, numery rejestracyjne autokarów, trasy przejazdów oraz informacje o środowiskach przygotowujących się do manifestacji.

A przecież to tylko jeden z wielu przykładów nielegalnych działań służb wobec obywateli, uznawanych za przeciwników ówczesnej władzy. Wśród wielu karygodnych rzeczy, które PO-PSL ma na sumieniu, jest inwigilacja dziennikarzy oraz świadome zaniechanie prowadzenia spraw, włącznie do fałszowania zebranych faktów, przeciwko osobom podejrzewanym o przestępstwa, jeśli byli to znani politycy koalicji lub wysocy urzędnicy państwowi.

Tak jak dla posła Andrzeja Halickiego żadna informacja, jaką usłyszał w środę w Sejmie, nie była w najmniejszym stopniu szokująca, tak dla mnie nie jest szokujące, jak prostymi środkami tę lawinę zarzutów odpiera dzisiejsza opozycja. Do najbardziej zabawnych należy argument znanego intelektualisty Platformy j Obywatelskiej: - To jest spektakl, nieudana, nerwowa odpowiedź PiS na to, co się działo na marszu w sobotę – powiedział Grzegorz Schetyna.

Poruszając się w tej konwencji, powinien dodać, że informacje, jakie zbierała ABW w raportach swoich oficerów, o osobach udających się autokarami na demonstracje do Warszawy, potrzebne jej były, aby skutecznie ochraniać te autokary i pomagać, aby bez przeszkód i szybko dotarły do celu.

Na rachunek jaki wystawił PiS poprzednim rządom, błyskawicznie zareagował Tomasz Lis. Jego tygodnik „Newsweek” zorganizował sondaż. Jego wynik jest niesamowitym odkryciem. Mianowicie większość pytanych uważa, że PiS przygotował audyt działań poprzedniego rządu jedynie w celu politycznym, by uderzyć w obecną opozycję.

Bez wątpienia, pokazanie oceanu patologii poprzedniego rządu, jest działaniem politycznym, które w ten rząd, który jest obecnej opozycji, uderza. I to mocno.

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook