Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Lisowe dziennikarstwo

26.08.2015

Wiele na to wskazuje, że Tomasz Lis we współpracy ze swoim nowym cynglem Michałem Krzymowskim, dokonał kolejnej łobuzerki dziennikarskiej.

Zarzucił Andrzejowi Dudzie, że jako poseł latał na koszt Sejmu do Poznania i spał w tamtejszych hotelach, choć jego celem było prowadzenie zajęć na prywatnej poznańskiej uczelni. Inaczej mówiąc, oskarżył obecnego prezydenta, że w niedawnej przeszłości dopuścił się przestępstwa poprzez wyłudzenie nienależnych mu pieniędzy publicznych na prywatne potrzeby. Jeszcze inaczej: – Postępował jak zwykły oszust. Składał w Sejmie fałszywe oświadczenia, co umożliwiało mu wyłudzanie pieniędzy. Taka jest wymowa tekstu. Cel publikacji oczywisty – zdemaskowanie finansowych machinacji Andrzeja Dudy z niedalekiej przeszłości, czyli skompromitowanie obecnego prezydenta RP.
 

Lis i jego dziennikarz znaleźli dwa punkty i wyszła im sensacja.  Pierwszy – Andrzej Duda jeździł i latał do Poznania , gdzie miał zajęcia na prywatnej uczelni. Drugi – Na wyjazdy do Poznania brał pieniądze z Sejmu. Reszta ich nie interesowała. Połączyli mechanicznie te dwa punkty, nie zastanawiając się, ale przede wszystkim, nie sprawdzając, czy przypadkiem nie jeździł do Poznania niezależnie od zajęć na uczelni,  również w innym celu. Właśnie po to, aby realizować jakieś zadania wyłącznie w roli posła. 

No tak, niby można to było sprawdzić przed publikacją. Ale jaki by to miało sens? Trzeba by wtedy zrezygnować z uwikłania prezydenta w moralne bagno.
 
– Michał! Rewelacja! Dokopiemy mu. Pokażemy światu, jaki naprawdę jest ten pisowski prezydent – czy tak cieszył się Lis? Najprawdopodobniej.  

Nienawiść do PiS nie pierwszy raz do prowadziła Lisa – i jego dziennikarza – do zawodowej ślepoty. Co gorsza, do złamania podstawowej zasady dziennikarstwa. Sprawdzenia. Jak się czasami mówi -weryfikacji materiału. Pierwszy krok był dość prosty. Czy daty przyjazdów do Poznania pokrywają się z terminami zajęć Andrzeja Dudy na uczelni. Już na tym etapie weryfikacji pojawiły by się wątpliwości, co do prawdziwości postawionej w materiale tezy, gdyby okazało się, że te terminy są rozbieżne. – Nie poddawajmy się – mógłby zaproponować Lis.  - Wprawdzie widać, że na zajęcia uczelniane nie przyjeżdżał za sejmowe pieniądze. Sprawdźmy, jednak, co robił w Poznaniu w tym innym czasie? Może wpadał na nocne seanse do poznańskiego kasyna? A tam na ruletce przepuszczał sejmowe fundusze.

- Michał trzeba to sprawdzić. Materiał nie ucieknie. Nie ma znaczenia, czy będzie w tym numerze, czy za dwa miesiące. Teraz Duda jest prezydentem. I musimy mieć stuprocentową pewność, że to, co mu zarzucimy jest prawdą – wyobrażam sobie konieczne uwagi, jakie winien Lis skierować do swego dziennikarza. Mógłby nawet przypomnieć. – Już raz miałem poważną wpadkę. Musiałem go przepraszać. Pamiętasz? Za nietrafiony atak na jego córkę. Na drugą podobną wpadkę nie mogę sobie pozwolić.  
Tak postępowałby redaktor naczelny, który traktuje siebie jako dziennikarza. To kim właściwie jest Tomasz Lis? 

Moim zdaniem, nie ma niczego na swoje usprawiedliwienie, jeśli potwierdzą się pierwsze ustalenia, że Andrzej Duda jeździł do Poznania za sejmowe pieniądze, ponieważ pełnił funkcję koordynatora do opracowania zmian w kodeksach.

Dziś wiemy, że ledwie dwa-trzy dni wystarczały, aby Michał Krzymowski sam to ustalił. Tak więc, nie mamy do czynienia nie z łobuzerką dziennikarską, lecz z dziennikarskim bandytyzmem.

Ile trzeba wykręcić takich numerów, aby stracić prawo wykonywania zawodu dziennikarza?

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook