Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Leszek Miller kierownikiem brygady

22.01.2012

Diabłem nazwał Leszek Miller obecnego przywódcę Węgier Victora Orbana. Nigdy wcześniej z ust Leszka Millera nie padła nazwa upadłego anioła, strąconego do piekła. W wyobraźni społecznej wstrętna figura – to prawda. Czy powinien jednak jej imienia używać programowy i zatwardziały – ateista, skoro jest to postać wzięta ze świata religii chrześcijańskiej? Co na to Joanna Senyszyn najbardziej bezwzględna przeciwniczka Kościoła Katolickiego w Polsce? Co się takiego stało, że nagle przywódca polskich postkomunistów przywołuje symbol zła, kuszący ludzi do grzechu?

O zgrozo! W dodatku polski premier podjął się roli adwokata Victora Orbana, uznając, że szef rządu węgierskiego nie narusza standardów europejskich, zaś ataki kierownictwa UE na niego są mocno przesadzone, a nawet niesprawiedliwe.

Oburzenie jest tym większe, że od blisko miesiąca czołowi politycy SLD domagali się, by polski rząd  oficjalnie potępił Victora Orbana. A tu zamiast nagany, Tusk daje polityczne wsparcie.

Pomijam fakt nieco schizofrenicznej postawy polskiego premiera, który od kilku lat nadskakuje wszystkim posunięciom liderów UE, a tu nagle bierze stronę jeśli nie buntownika, to przynajmniej niesfornego członka klubu europejskiego. Istotna jest reakcja polskich postkomunistów na posunięcia Orbana i niespodziewanie sprzyjającą mu postawę Donalda Tuska.                

Reakcja ta wynika ze stałej potrzeby postkomunistów do przekreślenia swojej przeszłości. W Polsce, dzięki osłonie jaką dostali od części elit „solidarnościowych”,  udało im się zapobiec jakimkolwiek rozliczeniom za ich dokonania w czasach panowania komunizmu. „Spojrzeniem w przyszłość” przykryli swój peerelowski dorobek. Ale przecież nigdy nie uda się go zatrzeć całkowicie. Gdyby wydostać go na powierzchnię, mógłby tę ledwie dziś dychającą partię pociągnąć na dno. Wystarczy, by ktoś w Polsce chciał teraz naśladować Orbana i zaproponował „rozwiązanie węgierskie” w sprawie tamtejszej partii postkomunistycznej. Parlament węgierski obecną Węgierską Partię Socjalistyczną uznał za organizację przestępczą jako spadkobierczynię Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej. A stało się to ledwo miesiąc temu! 21 lat po uzyskaniu przez Węgry wolności.

Przykład Węgier pokazuje, że nie ma barier czasowych, które stanowiłyby nieprzekraczalne granice dokonania rozliczeń. Wystarczy wola polityczna rządzących. A jeśli Polsce jacyś szaleńcy doszliby do władzy i chcieli wrócić do sprawy dekomunizacji? Procesu w Polsce wyklętego na początku lat 90. przez najbardziej wpływowych uczestników „okrągłego stołu” po stronie opozycji. Odrzuconą przez nich, jako nową, pełną okrucieństwa i ludzkiej krzywdy, wersją bolszewizmu.

Leszek Miller i jego polityczni pobratymcy wiedzą, o co walczą. Obecny szef SLD nawet nie wyobraża sobie okrucieństwa jakiego doznałby, gdyby przestał być politykiem i przez najbliższe 10 lat i pracował na przykład przy budowie autostrad. Oczywiście jako kierownik brygady.    

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook