Jedynie prawda jest ciekawa

Które oczy patrzą w wielkiej ankiecie „wSieci” na Lecha Wałęsę?

31.12.2014

Czy miejsce Wałęsy to miła niespodzianka?

Wysoka pozycja Lecha Wałęsy wśród najbardziej cenionych postaci w dziejach Polski, jaką zajął w wielkiej ankiecie naszego tygodnika „wSieci”, jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Wprawdzie drugie miejsce ex aequo z Józefem Piłsudskim przypadło mu w dużej odległości punktowej od pierwszego Jana Pawła II, ale za to od obydwu srebrnych medalistów, następnego w kolejności – jest nim Tadeusz Kościuszko – dzieli przepaść punktowa. Nie sadzę, aby była ona jedynie wynikiem świeższej pamięci naszych rodaków o dokonaniach dwudziestowiecznych postaci od działającego na przełomie XVIII i XIX wieku, nazwany przez Napoleona polski „bohater północy”.

Czy miejsce Wałęsy to miła niespodzianka? Mam doprawdy mieszane uczucia. Do trafnych uwag Piotra Skwiecińskiego, m.in. tej, że ten twardy fakt winni wziąć pod uwagę politycy PiS i wyhamować dyskredytowanie Wałęsy, mimo tego, że nie ma liczyć na złagodzenie ataków na Jarosława Kaczyńskiego i zaprzestanie sprzyjanie Platformie Obywatelskiej ze strony byłego lidera „S”, chciałbym dorzucić nieco inną. Wynik ankiety wskazuje na rzecz, na którą na co dzień w ogóle nie zwracamy uwagi. Naszym myśleniem o świecie, w tym także oceny innych ważnych postaciach, są w jakimś stopniu sumą przekonań naszego własnego środowiska To oczywiście nie jest żadnym odkryciem, gdyby nie wynikające z tego stanu rzeczy nasze oczekiwania, że inni powinni świat postrzegać podobnie jak my, gdyż w dobie „globalnej wioski’, wszyscy mamy tę samą wiedzę. W tym przypadku o Lechu Wałęsie. Zaś niektóre fakty są tak brzemienne dla negatywnej oceny przywódcy „S” z lat 80, że nie sposób przypisywać mu aż tak wielkie znaczenie. Wszak nie tylko współpracował ze Służba Bezpieczeństwa w latach 70, ale nie potrafił do dziś przyznać się do tego. Jakby tego było mało, a latach 90, korzystając z przywilejów, jakie dawały mu stanowisko prezydenta III RP, zniszczył dokumenty, będące niezbitym dowodem dawnej współpracy z tajną służbą polityczną PRL.

Zdawałoby się, że obciążeń nie można pominąć w ocenie postaci Wałęsy. A jednak część respondentów te grzechy odrzuciła. Jakaś część zbagatelizowała ich znaczenie wobec zwycięstwa Lecha W. nad komunizmem. Moja teza jest dalej idąca. Nie wyklucza ona bynajmniej dwóch poprzednio wymienionych możliwości. Wydaje się, że owymi negatywnymi wydarzeniami w biografii Lecha Wałęsy, żyje dziś dość wąskie środowisko. Ja w nim tkwię, to prawda. Znam, oczywiście z opracowań historyków, wiele szczegółów tych kompromitujących zdarzeń w dorobku Wałęsy. Ale jak się okazuje ogromna część Polaków zasługi Lecha Wałęsy traktuje na równi z pomnikową dla mnie postacią Józefa Piłsudskiego.

To dla mnie, oprócz zaskoczenia, gorzka lekcja. Nie wolno nam zapominać, że inni na tę sama rzecz, która wydaje nam się absolutnie pewna, bezdyskusyjna, mogą patrzeć innymi oczami. Całkiem innymi.  

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook