Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kto odpowie w stolicy za stracone dwa miliony złotych?

18.02.2015

Każda władza gotowa ugiąć się pod presją silnego nacisku społecznego. Nawet władza Hanny Gronkiewicz-Waltz. Już przede mną ktoś trafnie zauważył, w tym także w odniesieniu do sprawy pomnika Czterech Śpiących, że presja społeczna się opłaca.

Inaczej mówiąc, nacisk społeczny może przynieść słodkie zwycięstwo obywateli  nad bezmyślnymi decyzjami urzędników bądź polityków. Bo oto w jego wyniku, prezydent stolicy oznajmiła na początku tego tygodnia, a więc dokładnie w połowie lutego, że pomnik Czterech Śpiących nie wróci na warszawska Pragę. 

Jeszcze do niedawna mówiła, że pomnik stanie na swoim poprzednim miejscu, ponieważ jest bezradna wobec decyzji, jaką podjęli radni Warszawy. Ona zaś jako administrator jest zobowiązana do wykonywania ich postanowień. Trudno za panią prezydent nadążyć, bo dziś twierdzi, że „nie ma woli wśród radnych”, aby przywrócić pomnik. Ale później powiedziała już za wiele: 

- „Ja też nie mam sentymentu do tego pomnika”.  Czyżby świadomie przeciwstawiała się środowisku „Gazety Wyborczej”, która akurat do tego pomnika jest bardzo przywiązana emocjonalnie. Rozsądek wygrał z bezmyślnymi resentymentami. 

Przypomnę, że jednym z najważniejszych środków nacisku stał się list otwarty przeciwko powrotowi pomnika na warszawską Pragę , podpisany przez artystów, naukowców, dziennikarzy. W liście tym przypomniano, że pomnik „jest jednym z symboli sowieckiej dominacji w naszym mieście. Napis na cokole mówi: „Chwała bohaterom Armii Radzieckiej, towarzyszom broni, którzy oddali swe życie za wolność i niepodległość narodu polskiego”. Trudno o bardziej kłamliwy napis. Armia Czerwona nie przyniosła Polsce wolności i niepodległości, ale nowe zniewolenie. Na jej czołgach wjechała do Polski komunistyczna dyktatura odpowiedzialna za śmierć dziesiątków tysięcy Polaków.


W osobnej petycji o to samo apelowali kombatanci, pisząc: „ Ten pomnik komunistycznej propagandy, sprzeczny z historyczną rzeczywistością, jest dla Polaków symbolem serwilizmu i hańby.” 

Do tego należy dorzucić dziesiątki publikacji, pisanych w podobnym duchu, co wspomniane list i petycja. To odniosło pożądany skutek.  

Ciesząc się z tego, chciałbym zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, na miejscu przeciwników pomnika nie upajałbym się nadmiernie swoim sukcesem. Nie wiemy, w jakim stopniu decyzja HG-W podjęta została jako element politycznej gry przedwyborczej. 

Druga rzecz, moim zdaniem, dla nas Warszawiaków, ogromnie ważna. Kto jest odpowiedzialny za wydanie z finansów miasta blisko 2 mln zł. na odświeżenie, czy jak kto woli renowację, tego koszmarka. HG-W zamiast historiozofować: -  „w obecnej sytuacji historycznej” powrót tego pomnika byłby utrudniony”-  winna zrobić wszystko, by te stracone dwa miliony powróciły do kasy stolicy –np. niech jej koledzy z rządu dadzą z rezerw budżetowych – i wydać je na jakiś rzeczywiście ważny społecznie cel.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook