Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kropiwnicki zapomina o „człowieku”

24.02.2016

Kropiwnicki ośmiela się wywierać nacisk na rząd, aby poparł skompromitowaną postać w staraniach o objęcie steru EBOR-u.

Czasami dziwne pomysły ma Jerzy Kropiwnicki, postać niewątpliwie zasłużona dla opozycji politycznej walczącej z komunizmem. Niedawno nominowany do Rady Polityki Pieniężnej. Jego żart, jakim niedawno zaskoczył wielu,  wynika prawdopodobnie z jednego z dwóch powodów. Albo były prezydent Łodzi tak głęboko wrósł w problemy finansowe – sądzę, iż tylko teoretycznie – że nie ma czasu na śledzenie niedawnych wydarzeń politycznych. Albo ze względu na liczne bieżące zajęcia, szybko zapomina o rzeczach, które większość Polaków ma ciągle w pamięci.


Otóż Kropiwnicki uważa, że Marek Belka jest świetnym kandydatem na zwalniające się w czerwcu stanowisko szefa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Ileż zalet, wedle Kropiwnickiego, ma popierany przez niego kandydat, trudno zliczyć. Między innymi taką, że „pełnił odpowiedzialne funkcje na arenie międzynarodowej, żeby nie powiedzieć ogólnoświatowej”.


Większość Polaków widzi Marka Belkę, jak w Polsce w restauracji „Sowa i Przyjaciele” za namową Bartłomieja Sienkiewicza, wówczas prominentnego członka rządu Donalda Tuska,   gotowy jest złamać konstytucję. Dodrukować złotówki, aby zafałszować sytuację finansową kraju. Manewrem tym obydwaj spiskowcy zamierzają nie dopuścić do zwycięstwa PiS w wyborach. Jasno i jednoznacznie stawia to Sienkiewicz, a milcząco akceptuje Belka. W dobijanym targu między dwoma knującymi intrygantami politycznymi, dochodzi do zawarcie ustnej umowy o wzajemnych usługach. Wysuniętym przez Belkę warunkiem powodzenia operacji zaproponowanej przez Sienkiewicza, jest usunięcie spod nóg szefa NBP ministra finansów Jacka Vincenta Rostkowskiego. Ten warunek zostaje zrealizowany przy pierwszej rekonstrukcji rządu przeprowadzonej przez premiera Donalda Tuska. Choć to poboczna rzecz, warto pamiętać o języku, w jakim obydwaj politycy, uważający się za mężów stanu, rozmawiają.  Ten język oraz poziom dowcipów, jakimi się raczą, okrywa obydwu hańbą.  


Niezrozumiałe dla mnie jest, jak Kropiwnicki ośmiela się wywierać nacisk na rząd, aby poparł taką skompromitowaną w kraju postać w staraniach o objęcie steru EBOR-u.


A teraz zapowiedziany na początku żart kabaretowy Kropiwnickiego, który dowodzi jego daleko posuniętej nieprzytomności umysłu.


Rząd powinien poprzeć kandydaturę Marka Belki – mówi w tym skeczu Kropiwnicki - bo na wyjeździe jesteśmy w jednej drużynie.


Czy mogę zapytać: -  Z  kim, panie Jerzy K.,  jesteśmy w jednej drużynie na wyjazdach? Z Grzegorzem Schetyną i Sławomirem Neumannem, którzy w Brukseli nadają donosy na Polskę, choć oczywiście  mówią, że oni nie oczerniają Polski, a tylko mają kilka uwag do rządu i parlamentu PiS oraz prezydenta Andrzeja Dudy. Zaś Polskę kochają. A może jesteśmy na wyjeździe razem z Ryszardem Petru, który zielony i fioletowy z zawiści, że nie jest jeszcze premierem,  kombinuje z Fransem Timmermansem , jak wysadzić PiS w powietrze?


Jak pan myśli, panie Kropiwnicki: – Czy Markowi Belce, bez względu na to, gdzie rezyduje, w kraju czy na wyjeździe, bliżej jest do Schetyny i Petru, czy do rządu Beaty Szydło?  


Czy może się pan nad tym chwilę zastanowić?  Cóż z tego, że to dobry fachowiec, panie Kropiwnicki, jak człowiek z niego kiepski.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook