Jedynie prawda jest ciekawa

Kozioł ofiarny więzień CIA

28.03.2012

Można być niemal pewnym, że sprawa więzień CIA w Polsce została wywołana, aby przykryć kłopoty Platformy Obywatelskiej i samego Donalda Tuska w ostatnich tygodniach. Jak wiemy zebrało się tego sporo.

Brak autostrad na Euro2012, niedorobione stadiony, po Narodowym w Warszawie wybrakowany okazał się nowo zbudowany  stadion wrocławski, minister Joanna Mucha i jej najróżniejsze potknięcia i wpadki, minister Bartosz Arłukowicz i jego tabuny speców od PR w ministerstwie zdrowia, na których idą ogromne pieniądze, przedziwne manewry Michała Boniego z próbą likwidacji Funduszu Kościelnego. A teraz na głowie „Solidarność”, protestująca przed Kancelarią Premiera przeciw obłędnej reformie emerytalnej. To, że w sprawie reformy dogadali się koalicjanci, nie znaczy, że nie spotka się ona ze społecznym wyklęciem. Zostanie też rzucona klątwa na rząd, który i bez tego trzeszczy w szwach. Był już najwyższy czas, aby znaleźć dobry powód, który wtłoczy uwagę opinii publicznej na nowe tory.

Te tory, a właściwie droga, bo pociągi tam nie dochodzą, prowadzi do Kiejkut na Mazurach, do ośrodka  szkoleniowego polskiego wywiadu.  Ekipy wizytujące Kiejkuty zwykle zmierzają tam drogą powietrzną, lądując na nieodległym, kameralnym lotnisku w Szymanach.

Spróbujmy spojrzeć na sprawę przetrzymywania w Polsce w latach 2003-2006 terrorystów wyłapywanych w świecie przez Amerykanów niezależnie od aktualnego kontekstu politycznego w Polsce. Raczej jednak takie wyizolowanie z bieżącej sytuacji politycznej nie może się udać. To widać już po pierwszych sygnałach prokuratury apelacyjnej w Krakowie, która od czterech lat prowadzi śledztwo w tej sprawie.  Pierwszym politykiem, wprawdzie już byłym,  któremu postawiono zarzuty, jest Zbigniew Siemiątkowski. W czasie kiedy instalowano w Polsce więzienia w Kiejkutach, Siemiątkowski pełnił funkcje szefa Agencji Wywiadu  (od połowy roku 2002 do połowy 2004).  Ten,  swego czasu wyjątkowo lojalny funkcjonariusz  polskiej lewicy nieźle już jest pobijany przez sądy III RP. Ale to tylko dlatego, że posłusznie wykonywał zlecenia dawane mu przez kierownictwo SLD. Najbardziej do jego skazujących, aczkolwiek łagodnych  wyroków, przyczyniali się Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller. Wyroków rzeczywiście nad wyraz łaskawych, jeśli wziąć pod uwagę, że zajmował najwyższe stanowiska w państwie. Jego powinnością podstawową było pilnowanie przestrzegania prawa, a tymczasem sam łamał prawo. Wspominam o tym, aby uświadomić czytelnikom, że kłopoty Siemiątkowskiego z prawem, to dla niego nie pierwszyzna. Jest rzeczą aż nadto oczywistą, że zgody na postawienie przez Amerykanów w Kiejkutach pawilonów, pełniących rolę więzienia, nie mógł wydać sam Siemiątkowski.  O tego rodzaju współpracy z Amerykanami  musieli wiedzieć i akceptować całe przedsięwzięcie i jego warunki , wspomniani wcześniej  Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller.   

Problem więc w tym, czy Siemiątkowski, podobnie jak już bywało, zostanie sam na placu boju. Czy stanie się po raz kolejny kozłem ofiarnym, chroniącym towarzyszy partyjnych, stojących wyżej od niego w hierarchii władzy. Wydaje się, że wbrew zapowiedziom prokuratury, wywinie się z kłopotów  Leszek Miller. Nie stanie się też najmniejsza krzywda Aleksandrowi Kwaśniewskiemu.  A może od początku śledztwa trójka bohaterów zawarła umowę, że wszystko bierze na siebie Zbigniew Siemiątkowski.


Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook