Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kolejny komunistyczny despota uniewinniony przez polski wymiar sprawiedliwości

30.04.2014

Jeden z najważniejszych komunistycznych satrapów, Stanisław Kania, który miał podobny wkład we wprowadzenie stanu wojennego jak generałowie Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak został ostatecznie namaszczony przez polski sąd jako człowiek niewinny. Tym razem przez najwyższy stopień władzy sądowniczej w Polsce, Sąd Najwyższy.

To kolejny przykład krzyczącej niesprawiedliwości, dokonującej się w ostatnim okresie w majestacie prawa. Całkiem niedawno w innym procesie rozliczeniowym za zbrodnie w władzy komunistycznej, sąd uniewinnił Stanisława Kociołka za masakrę robotników Wybrzeża w grudniu 1970 roku.  Ostateczne uniewinnienie byłego I sekretarza KC PZPR Stanisława Kani od zarzutu udziału w grupie przestępczej, która wprowadziła w Polsce stan wojenny jest parodią z ponurego kabaretu. Niestety, ta makabreska jest realna. I nie zdejmie z niej odium prześmiewczy, ateistyczny żart zadowolonego z wyroku komunistycznego oprawcy Stanisława Kani: „Nareszcie finał, nie pozostało nic innego jak Sąd Ostateczny”.

Aby stworzyć sobie alibi, Sąd Najwyższy potwierdził, że stan wojenny wprowadzono niezgodnie nawet z prawem PRL, a jego konsekwencjami były m.in. ofiary śmiertelne.

Sędziowie naiwnie przyjęli wyjaśnienia Kani, że był przeciwny wprowadzeniu stanu wojennego. Czy możliwe, że wiedzieli, iż to tłumaczenie było tylko przyjętą linią obrony? Nie wykluczałbym, że skwapliwie chwycili się pretekstu, iż w noc podjęcia decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego Kania nie był już I sekretarzem PZPR, czyli praktycznie przywódcą kraju, ani nie wchodził w skład Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego.

Prawda jednak jest taka, że w marcu 1981 roku podpisał dokument „Myśl przewodnia stanu wojennego”, zaś po odejściu w październiku 1981 roku z funkcji I sekretarza partii jego kariera polityczna nie załamała się. To może znaczyć tylko jedno, że nie był – jak mówił w sądzie – przeciwnikiem stanu wojennego, czy jak sam to określa językiem peerelowskiej nowomowy: - „Opowiadał się za politycznym rozwiązaniem sytuacji w kraju, nie akceptował rozwiązań siłowych".

Dodam, że nie tylko w Sądzie Najwyższym Stanisław Kania znalazł osłonę. On i pozostali oskarżeni mieli ją od początku lat 90. zarówno wśród elit politycznych, w tym tych, które wywodziły się z opozycji politycznej okresu PRL, a także niektórych mediów o nachyleniu lewicowym. 

Bezpośrednio związaną sprawą z uniewinnieniem Stanisława Kani jest długość trwania procesu rozpoczętego jeszcze na początku lat 90. To dowodzi innej, obok wymienionej na początku, ale równie ważnej patologii polskiego sądownictwa. Całkowitego bezwładu, któremu poddaje się w sprawach mających kontekst polityczny.

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook