Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Klejnowska i Gowin chodzą własnymi drogami

06.03.2013

Początek tygodnia zaczął się świetnie. Jest o czym myśleć i o czym mówić. Myśleć o sprawie Gowina, mówić o „Mata Hari PiS”, atrakcyjnej Iwonie Klejnowskiej, rzekomej uwodzicielce posła z PS, w celu zdobycia tajnych partyjnych informacji swojej politycznej konkurencji.

Donald Tusk zostawia na stanowisku ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Nie wyrzuca go nie tylko z partii, ale nawet z rządu. Czy mamy wierzyć słowom premiera, że przekonała go deklaracja Gowina? Po wtóre, co mają znaczyć słowa Tuska, że Gowin zapewnił, iż nie będzie miał problemów z rozróżnieniem kwestii własnych poglądów a lojalnością członków rządu? Najłatwiej wytłumaczyć sobie, że Gowin skapitulował. Że w następnym głosowaniu odłoży na bok własne poglądy i podniesie rękę tak jak pozostali członkowie rządu. Wydaje się, że rację ma prof. Jadwiga Staniszkis w rozmowie z portalem „wpolityce.pl”, kiedy mówi, że Tusk nie mógł teraz wyrzucić Gowina, ponieważ byłoby to zbyt duże ryzyko wobec prawdopodobnego głosowania nad votum zaufania dla rządu. Dla korzystnego dla niego wyniku mogłoby mu zabraknąć głosów frakcji konserwatywnej.

Inni tłumaczą, że pozostawienie w rządzie Gowina jest porażką Tuska. Nie mógł go wyrzucić, bo ściągnąłby na siebie falę krytyki, że naprawdę rozpoczął wojnę ze światem katolickich wartości, przesuwając się zdecydowanie na lewo. Tym samym wyszedłby na światło dzienne jeszcze jedno kłamstwo premiera, że w PO jest miejsce na zróżnicowane poglądy. Rozsądny jest też argument, że wyrzucając w tej chwili Gowina uczyniłby go „męczennikiem”, który szybko znajduje swoich wyznawców. A ci w sposób naturalny musieliby się zwrócić przeciwko Tuskowi.

Według mnie Tusk pozbędzie się Gowina, w momencie kiedy nad decyzją nie będzie już ciążyło odium światopoglądowe, lecz kwestie jego jakości pracy jako ministra. Nie ma takiej możliwości, aby nie można było znaleźć braków w działalności każdego ministra. To tylko kwestia – powiedziałbym - dobrej woli. Tusk nie byłby sobą, gdyby już teraz nie dal lekkiego sygnały mówiącego, jak jest przyszłość Gowina. Zabawa w okrutnego kota i naiwną mysz.



Tusk Gowina zostawia i od razu go szantażuje. – Do lata wytrwasz, a co będzie dalej, nie wiadomo. Zobaczymy, czy przez ten czas minister Gowin wytrzyma próbę - mówił premier. Wydaje się, że tą próbą będzie kolejne głosowanie nad ustawą o związkach partnerskich. Dopiero wtedy zobaczymy co znaczą słowa premiera o deklaracji ministra Gowina.

Zamiast myśleć, w dodatku narażając się na plecenie głupstw, lepiej sobie porozmawiać o polskim szpiegostwie politycznym. Szpieguje na pewno ABW, żeby donosić partii rządzącej o opozycji. Ale żeby potężna partia opozycyjna chciała wykradać plany strategiczne kanapowej partyjce, która nie ma szans na przekroczenie progu wyborczego, to całkowita nowość w świecie polityki. To prawie tak, jakby lew martwił się o to, ile pożywienia sprzątnie mu sprzed nosa lis. Przyjemne w tej historii jest to, że gazeta, która tę wstrząsająca historię wyssała z palca, zamieszała w nią dziewczynę piękna i niegłupią, mianując ją następczynią słynnej Mata Hari. To jedyny motyw prawdziwy w tej opowieści. Iwona Klejnowska nie musi się wstydzić porównania urody do swej wielkiej poprzedniczki. .

Najśmieszniejsze jest to, Polska Solidarna Zbigniewa Ziobry potraktowała to rzekome zagrożenie śmiertelnie poważnie. A już całkowitym zaskoczeniem była opinia wyrażona przez Ludwika Dorna, uchodzącego powszechnie za rozsądnego człowieka. Takimi opiniami zakłóca nieco ten obraz: - Solidarna Polska była przedmiotem akcji dezintegracyjnej i rozpracowania prowadzonego najprawdopodobniej w porozumieniu i na polecenie czynników kierowniczych PiS – wyraził swoje głębokie przekonanie. Następnego zdania nie potrafiłbym wymyśleć, choćbym się skręcał w swoich talentach językoznawczych. Lepiej będzie jak je zacytuję, dając tym samym czytelnikom możliwość przeżycie prawdziwych intelektualnych rozkoszy: - Na podstawie mojej daleko posuniętej znajomości mechanizmów wewnętrznych w PiS sądzę, że ta wiedza w jakiejś formie była obecna u tego kluczowego czynnika kierowniczego, czyli w jakiejś formie musiał o tym wiedzieć prezes Jarosław Kaczyński – powiedział przepięknie i precyzyjnie Dorn.

Prawdę mówiąc, ja najchętniej Klejnowską napuściłbym na Gowina. Może by coś z niego wyciągnęła.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook