Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jedyne co zostaje, to bojkot

14.08.2013

Trudno w to uwierzyć. Po fali protestów w wielu mediach przeciw zapraszaniu Zygmunta Baumana na oficjalne publiczne spotkania, dochodzi do kolejnego skandalu.

Dawny stalinowiec, likwidujący z bronią w ręku w latach 40 niepodległościowe podziemie, ma za miesiąc odebrać tytuł doktora honoris causa polskiej uczelni. Godność taką przyznały Baumanowi władze Dolnośląskiej Szkoły Wyższej z Wrocławia. Rektor tej uczelni Robert Kwaśnica na siłę przeforsował nadanie Baumanowi honorowego tytułu, mimo sprzeciwu części środowiska szkoły oraz negatywnej opinii wydanej przez niektórych recenzentów  doktoratu honoris causa.

Takim krokiem rektor wrocławskiej szkoły w istocie – choć się od tego odżegnuje – akceptuje cała przeszłość Zygmunta Baumana, a nie jak mu się wydaje, jedynie ostatni fragment jego biografii, w którym odszedł od komunizmu. Tym bardziej, że po wcześniejszym incydencie, jaki miał miejsce przed dwoma miesiącami na Uniwersytecie Wrocławskim, Bauman w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, nie zdobył się na potępienie systemu komunistycznego, swojej przeszłości. Nie wypowiedział też choćby jednego słowa skruchy. A miałby za co być skruszony. Był wszak agentem najbardziej zbrodniczej organizacji lat 50, Informacji Wojskowej,  dowodzonej przez oficerów rosyjskich. Organizacji odpowiedzialnej za setki zbrodni, za tortury niewinnych żołnierzy AK lub walczących z Niemcami w armiach alianckich na Zachodzie. Jako tajny współpracownik o pseudonimie „Semjon” musiał rosyjskim oficerom donosić na swoich kolegów Polaków, wiedząc dokładnie na jak straszne rzeczy ich naraża.

Zachowuje się tak, jakby wykreślił ze swego życia to, że jako szef Wydziału Polityczno-Wychowawczego brał udział w walce z bandami. Że otrzymał Krzyż Walecznych za to, że „przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów”. Że ma osobisty poważny wkład w ujarzmianiu i terroryzowaniu polskiego społeczeństwa, zgodnie z zapotrzebowaniem partii komunistycznej i samego Stalina. Bauman służył wiernie i gorliwie rosyjskiemu okupantowi. Był jego zbrojnym ramieniem w sferze ideologii i wychowania komunistycznego, obcego narodowi polskiemu. Niech nie udaje dziś, że wówczas nie miał świadomości, jaką pełni rolę. Niech się nie wzbrania, że tego nie pamięta.

Był w latach 50 mizerną, płaską postacią, taką jest i dziś. Gdyby było inaczej, nigdy by nie przyjął zaproszenia na żadną polską uczelnię po to, żeby odbierać jakiekolwiek honory. Żeby uchodzić za wybitnego badacza i autorytet moralny. Jedyna uczciwa rzecz, która usprawiedliwiałaby jego spotkanie z kadrą naukową lub ze studentami, to szczera spowiedź z błędów i grzechów z dalekiej przeszłości. Znam jednak na tyle dusze konfidentów, że wiem, iż żadnego z nich na to nie stać. Nigdy już nie potrafią być uczciwi. Nawet wobec samych siebie. A co dopiero wobec innych. Do końca życia będą się posługiwać kłamstwem lub pół prawdami. I będą mówić za Baumanem: - „Nigdy nie popełniłem niczego niecnego”.  

Jak się zachować wobec tych, którzy wyrządzają, nie tylko studentom ogromną krzywdę, zmuszając młodzież, by diabła w ludzkiej postaci brała za anioła? Za przewodnika i nauczyciela wskazującego drogę życia.

Jedyny sposób to zbojkotowanie uroczystości zaplanowanej na 24 października. A najlepiej zbojkotowanie tej uczelni. Niech Bauman wraz z kadrą naukową szkoły prowadzą zajęcia z samymi sobą, a sale zajęć dla studentów niech zawsze w tej szkole świecą pustkami.  Czy naprawdę to jedyna uczelnia we Wrocławiu. Może lepiej nie kończyć żadnej niż taką?

 

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook