Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jakże byłoby szaro bez Sienkiewicza

21.08.2013

To aż dziwne, że Bartłomiej Sienkiewicz tak późno trafił do rządu Donalda Tuska. Odkryty przez samego premiera diament szlachetny, oszlifowany przez służby specjalne, osobiste i publiczne życie oraz prorządowe media.

Oczywiście Sienkiewicz Bartłomiej nie wziął się znikąd, ani z przypadku. Na obecną pozycję pracował latami. Z czystej, niekłamanej sympatii  do postępowych idei i jeszcze bardziej postępowej demokracji,  występując w roli wybitnego eksperta, doradzał Platformie, w kwestiach bezpieczeństwa. I to nie tylko indywidualnego pana premiera. Dbał także o bezpieczeństwo całości nierozerwalnie scalonej  z premierem, czyli całej partii i jej programu. Szczególnie w okresie wyborczym. Programu, który zrobi jak najkorzystniejsze wrażenie na wyborcach, tak aby zachęcić ich do oddania głosu na to ugrupowanie, które takie perspektywy bezpieczeństwa roztacza.  To były jednak tylko wprawki do tego, na co naprawdę stać  Sienkiewicza. Rozwinięcie skrzydeł umożliwiła mu dopiero nominacja na ministra. Szybko okazało się, że jak rzadko kto, w sposób modelowy pasuje do tej ekipy. Postawą polityka i ministra dorównuje swojemu szefowi. Powiedzmy, żeby nie urazić premiera, prawie dorównuje. Ostatnim przykładem, świeżym jak gorące bułeczki, są zamierzone przedsięwzięcia ministra spraw wewnętrznych w palącej kwestii burd i bijatyk o skali międzynarodowej, a nawet międzykontynentalnej, na miejskiej plaży w Gdyni.

Bartłomiej Sienkiewicz zareagował natychmiast. I to jest w nim ujmujące. Bo tak pięknie naśladuje premiera. Jak prawdziwy członek tego rządu, nie namyślając się wiele, powiedział, że nie będzie jego zgody na panoszenie się kiboli na polskich plażach. On ten proceder wkrótce ukróci. Na razie nie ujawnił jakim sposobem chce to zrobić, ale biorąc pod uwagę jego srogą minę i stanowczość z jaką zapowiadał przeprowadzenie czystki na plażach z kiboli, ma już na pewno w głowie niezawodny sposób. Są pewne rzeczy, które minister musi utrzymać w tajemnicy i tego nie trzeba za każdym razem tłumaczyć, dlaczego. Prawda? Z pierwszych przecieków, które dotarły do mnie podziemnymi kanałami, żłobionymi wzdłuż Wisły na potrzeby drugiej nitki warszawskiego metra, wynika, że są już pierwsze oznaki postępu w rozwiązaniu najtrudniejszego problemu, jaki się w tym zagadnieniu pojawił. Mianowicie, jak zidentyfikować kibola, który ma na sobie tylko slipy, a na plażach dla nudystów, na które kibol również jest gotowi podstępnie się wedrzeć, a tam opalać się bezczelnie na brązowo, nie ma nawet takiej osłony. Analitycy z ABW usilnie pracują nad różnymi rozwiązaniami stygmatyzowania kiboli w taki sposób, aby z daleka było widoczne, kto zacz, a kto przyzwoity, spokojny kibic. Dodatkowym utrudnieniem może być sytuacja, kiedy niektórzy kibole poddani, zgodnie z planami ministra Sienkiewicza, resocjalizacji w specjalnych ośrodkach w tym celu zbudowanych, przeżyją przemianę. Skorzy do bitki i wypitki, pod wpływem programu zaaplikowanego im przez resocjalizującą kadrę, zamienią się w ludzi o łagodnym usposobieniu. Chodzącymi dżentelmenami, upowszechniającymi w społeczeństwie, ale też w rodzinie i bezpośrednim otoczeniu, miłość, życzliwość i radość ze zwycięstw własnej drużyny.  Jak ich wówczas od stygmatyzować? Ale to nie nasze zmartwienie. Tym bardziej, że już słyszeliśmy tyle buńczucznych zapowiedzi w ustach premiera i innych członków rządu, z których nigdy nic nie wynikło. Po trosze więc zobojętnieliśmy na różne hasła typu: - „Wydajemy bezwzględną walkę korupcji”, - „Od jutra kastrujemy pedofilów”, - „Idziemy po was”.

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook