Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jak policja szuka zgubionej broni

18.12.2013

Pewien policjant w Szczecinie przed dwoma dniami zgubił pistolet wraz z amunicją. Stało się to akurat w piątek trzynastego.

To dla niedowiarków, którzy wątpią, że piątek trzynastego przynosi pecha, oczywisty dowód, że nie mają racji. Sprawę bada już policja w policji, czyli tzw. biuro spraw wewnętrznych komendy wojewódzkiej. Na domiar złego funkcjonariusz – doświadczony już nieco, bo z siedmioletnim, policyjnym stażem  - zgubił broń wraz z magazynkiem, w którym było 15 naboi. Czy jest nadzieja na jej odnalezienie?  Tego  nie wiem. Optymistyczne jest to, że jak powiedział ktoś z komendy wojewódzkiej: „sprawdzamy wszystkie wątki tej sprawy”. 

Rozumiem, że pod tym kryje się np. ustalanie, czy właściciel pistoletu w czasie, kiedy mu się ta przykrość zdarzyła, nie był po piwie. Albo kilku.   

Ale żeby nie wprowadzać nikogo w błąd, muszę powiedzieć, że nie tylko w piątki trzynastego policjanci gubią pistolety. Kilka lat temu dwóch policjantów z Warszawy, tego samego dnia, w środku tygodnia,  zgubiło dwie sztuki broni wraz z amunicją, których nigdy nie odnaleziono. 

Jeden z ciekawszych przypadków miał miejsce przed laty na małym komisariacie w Łaziskach blisko Opola Lubelskiego.  Działo się to w poniedziałek. Niefrasobliwy policjant zagubił służbową broń podczas wizyty w wychodku. Można się domyślać, że pistolet bardzo mu przeszkadzał w kibelku, bowiem odłożył go na parapet. A stamtąd ktoś nieznany zabrał broń.

Z historią tą wiążą się ciekawe przeżycia pewnego rolnika, mieszkańca wsi niedalekiej od miejsca zgubienia pistoletu. Mężczyzna ten był jedynym cywilem, który tego samego dnia korzystał z ubikacji na komisariacie w Łaziskach. Na komisariacie znalazł się jako podejrzany o udział w bójce. Po złożeniu wyjaśnień zrobiono mu odciski palców. Ponieważ palce miał brudne od tuszu, przesłuchujący go policjant wpuścił go do ubikacji, żeby je umył. Nie chciał, żeby podejrzany zabrudził mu protokół przesłuchania. 

To wszystko działo się do południa. Rolnik wrócił na wieś, do domu. Ale już wczesnym popołudniem pod chałupę podjechał radiowóz, wysiedli z niego policjanci i zażądali, żeby oddał to, co zabrał z komisariatu. A co to ma niby być? – zapytał rolnik. - Później się pan dowie – odpowiedział funkcjonariusz. 

Dowieziono go znowu na komisariat, ale po kilku godzinach wypuszczono. Kiedy wieczorem kładł się do snu, pod chałupę podjechało sześć radiowozów. Wybiegli z nich policjanci z długą bronią i psami. Przeszukali skrupulatnie całe gospodarstwo. Zabrali do analizy ubranie wraz z bielizną, w którym rolnik był na komisariacie. Po raz kolejny przyjechali grubo po północy. Chcieli sprawdzić, czy nie ma on prochu na rękach. Ponieważ nie mogli wziąć samych rąk, rolnik znowu znalazł się na komisariacie. Wrócił nad ranem zmaltretowany. 

Podobno intensywne działania policji, które mają na celu odnalezienie broni,  trwają nieprzerwanie do dzisiaj. W Szczecinie zaś od piątku 13 grudnia 2013 roku.  

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook