Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jak Ewa Kopacz z dumą… kłamie

16.09.2015

Obecna walka o przetrwanie Platformy jest walką o jej osobiste przetrwanie. A wtedy… Wtedy… wszystkie kłamstwa dozwolone.

Prawdę mówiąc, ja bym różne stare kłamstwa premier Kopacz był w stanie przeboleć i przejść nad nimi do porządku dziennego. O tym jak to polscy patomorfolodzy ramię w ramię ze specjalistami rosyjskimi badali szczątki ofiar smoleńskich, o przekopywaniu metr w głąb ziemi terenu, na który spadł Tu-154, o sukcesach ośrodka zdrowia w Szydłowcu, gdzie Kopacz narobiła milionowych długów.

Nie jestem jednak w stanie zrozumieć, jak można kłamać dalej, będąc premierem państwa. Gdyby jeszcze te kłamstwa dotyczyły spraw prywatnych, a  Kopacz popisywałaby się przed swoimi przyjaciółkami w rozmowie przy kawie i ciasteczkach, np. własnym wyjątkowo dobrym gustem, jeśli idzie o dobór garderoby, w której paraduje podczas sesji wyjazdowych rządu, można by się tylko uśmiechnąć nad słabościami ludzkiej natury. Niestety, wraz ze stanowiskiem przejęła od swego poprzednika cechę, która wyróżniała go od innych, zwykłych ludzi – tą cechą jest nagminne kłamanie. Podobnie więc jak Donald Tusk zasługuje na miano notorycznej kłamczuchy.  

Podczas wtorkowego posiedzenia rządu, traktowanego jak wiele poprzednich, jako  propagandowy teatr, przedstawiła raport o stanie bezpieczeństwa państwa. I już pierwsze kluczowe zdanie, jakie wypowiedziała było wierutnym kłamstwem: - „W każdym wymiarze Polska jest dziś bezpieczniejsza niż jeszcze 8 lat temu”.

Czy naprawdę Kopacz zakłada, że można polskiemu społeczeństwu wmawiać każdy fałsz?  Czy myśli sobie może, że nikt już nie pamięta miotania się rządu w okresie niedawnych upałów w sprawie zapaści energetycznej? Kiedy zostały obnażone skandaliczne zaniedbania w sferze energetycznej, pogłębiające się szczególnie w ostatnich latach. Kiedy na „ostatnim tchu” pracowały przestarzałe elektrownie i cała sieć zakładów i kooperantów, biorących udział w produkcji energii. Czy premier Kopacz zapomniała już o niedawnych dramatycznych apelach rządu, szeroko upowszechnianych przez media, o ograniczenia zużycia prądu? O wezwaniach do zmniejszenia używania pralek, zmywarek, klimatyzacji, bo grożą nam wyłączenia prądu?

I w tej sytuacji, kiedy musi przecież pamiętać opinie ekspertów o olbrzymim obniżeniu się poziomu bezpieczeństwa energetycznego w ostatnich latach, premier patrząc ludziom prosto w oczy mówi: - „Mogę z dumą powiedzieć, że w każdym wymiarze Polska jest dzisiaj zdecydowanie bezpieczniejsza niż jeszcze osiem lat temu”. I co z taką premier zrobić? Jakich mamy ministrów, że żaden nie zapyta, przepraszam, czy pani premier mówi też o energetyce?

Nie mam tego raportu przed oczami, więc nie mogę powiedzieć, ile jest takich „kwiatków”. Ile takich fałszerstw. Do kilku rozdziałów nie muszę zaglądać, bo wiem, że jest w nich duży regres. Choćby ten, który zwiększa się z każdym rokiem. Pod każdym względem. W policji. Począwszy od spraw materialnych, które już nie tylko utrudniają, ale w wielu wypadkach uniemożliwiają skuteczną walkę z drobną przestępczością. Tą, którą najbardziej boleśnie odczuwa przeciętny obywatel, a przed którą policja w ogóle go nie chroni. Poprzez szkolenia, stojące na coraz niższym poziomie. I to nie tylko w jednostkach prewencji, tych które zabezpieczają w nocy ulice, duże imprezy masowe, w tym mecze piłkarskie, ale także w elitarnych jednostkach,  np. brygadach antyterrorystycznych. Aż wreszcie do coraz rozleglejszych patologii w szeregach funkcjonariuszy. Nie tylko korupcji na drogach, ale przestępczości kryminalnej, kiedy w pogoni za dobrymi wynikami, stwarzającymi szanse na premie i nagrody, ważne dodatki do nędznych pensji, brutalnym znęcaniem się fizycznym i psychicznym nad zatrzymanymi, funkcjonariusze próbują wymusić na swoich ofiarach przyznanie się do popełnienia przestępstwa.

I premier Kopacz ma odwagę mówić, że Polska jest bezpieczniejsza?

Kiedy tak chwilę o tym myślę, dochodzę do wniosku, że to jestem naiwny, zadając te pytania. Przecież ta kobieta jest gotowa kłamać na każdy temat i zawsze, jeżeli uzna, że to dla niej korzystne. Obecna walka o przetrwanie Platformy jest walką o jej osobiste przetrwanie. A wtedy… Wtedy… wszystkie kłamstwa dozwolone.                

    


Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook