Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Hobby Bieńkowskiej a ochrona zdrowia

14.05.2014

Strach puszczać poza Kancelarię Premiera ulubioną i cenną gwiazdę ekipy Donalda Tuska, wicepremier Elżbietę Bieńkowską.

Gdyby fetowano jej pojawienie się w różnych miastach i środowiskach w całym kraju tradycyjnymi sposobami, jej wypady poza teren Kancelarii można by z biedą zaakceptować. Jesteśmy przyzwyczajeni, by w większych miastach, a nawet miasteczkach, dostojników państwowych, przyjeżdżających z gospodarska wizytą, już na peronie – jeśli fatygują się Pendolino,. . . Co jeszcze nie chodzi? A to przepraszam. No, to powiedzmy ogólnie, pociągiem – wita orkiestra dęta wojskowa lub strażacka.

W zastępstwie może być chór akademicki, jeśli w mieście są uczelnie, albo chór szkolny, a ostatecznie z braku innych – zespół harcerski wokalno-taneczny.  Powitanie na peronie winno być krótkie, podobnie przemówienia. Centralne uroczystości poprzedzone godnym w pięknej oprawie polityczno-artystycznej powitaniem winny się odbywać w siedzibie władz miasta. W ratuszach, pałacach, zamkach, centrach kultury itp.

Odkąd jednakże Elżbieta Bieńkowska został wicepremierem, wpadła w dziwną manię zbierania odznaczeń, orderów i tytułów honorowych. Już teraz, ledwie po pół roku wicepremierowania, jak zawiesi na piersiach, a ściśle na górze garsonki, wszystkie odznaczenia, ledwo może wejść po schodach, tak jest obwieszona. Nikt początkowo nie zdawał sobie sprawy, że to takie duże obciążenie całego organizmu, a szczególnie oskrzeli i lewego płuca, bo przecież większość medali zawieszona jest nad lewą piersią i na niej samej. Doszło do tego, że wicepremier polskiego rządu musiała chodzić w kołnierzu ortopedycznym, gdyż powstał tak duży nacisk na kończyny dolne, że nie wytrzymywały wspinaczki po schodach w budynkach podlegających ministerstwu infrastruktury, a  nie posiadających windy, wtedy gdy były wyposażone w szpilki, a nie wygodne sportowe obuwie. Teraz sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej niekorzystna dla zdrowia pani wicepremier, bo jej nowa misja polega na doprowadzeniu do rozkwitu naprawdę wielkiego już resortu, jaki został powierzony tej ambitnej członkini rządu – ministerstwo rozwoju i transportu.  

Pasji kompletowania odznaczeń przez Elżbietę Bieńkowską wychodzą naprzeciw różne organizacje i instytucje, nie zdając sobie sprawy jak rujnują zdrowie pani wicepremier. A tym samym, może nie grzebiąc całkowicie , ale na pewno zmniejszając szanse szybkiego rozkwitu gospodarczego kraju.

Tak właśnie stało się niedawno na rodzinnej ziemi wicepremier w Mysłowicach. Z okazji Dni Strażaka została tam odznaczona Złotym Medalem za Zasługi dla Pożarnictwa.  Najciekawsze jest to, że odznaczenie to otrzymała grubo przed terminem, gdyż Dzień Strażaka przypada w tym roku 21 maja, a więc dopiero za tydzień. Czegoż jednak strażacy nie zrobią dla swej i sławnej córki Mysłowic. Nie pomyśleli jednak o jej zdrowiu.

Tylko patrzeć, jak Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Mysłowicach przyzna Bieńkowskiej honorowy tytuł Doktor Honoris Causa za dotychczasowe zasługi i rozsławianie imienia miasta. Na szczęście, dyplom będzie mogła powiesić w swoim gabinecie, a nie nosić na piersiach.  

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook