Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gra na błędy młodego Tuska

05.09.2012

Nie wiem, kto zrobił większy błąd. Michał Tusk, biorąc na swego pełnomocnika Romana Giertycha, czy Stefan Niesiołowski, nie biorąc Giertycha na swego adwokata.

Moje pytanie pojawiło się dlatego, że obydwu panów łączy to, że się procesują. Michał Tusk potykać się ma z tabloidami i tygodnikiem „Wprost”. Przede wszystkim jednak z najbardziej popularną gazetą w Polsce, jaką jest „Fakt”. Przed nim dopiero przyszłość cała. Nieznana. Trudna do przewidzenia. Za to prawie wszystko wiadomo o procesie Stefana Niesiołowskiego. Poseł PO, znany z łagodności charakteru i powściągliwości języka oskarżył ówczesnego redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” Pawła Lisickiego – dziś szefa tygodnika „Uważam Rze”. Zarzucił mu, że w marcu 2011 r. w felietonie „Sekrety strategii premiera” napisał, iż „nic nie pomaga spuszczenie ze smyczy Stefana Niesiołowskiego. Wprawdzie po staremu ujada za swoim panem, tyle, że szkody nie czyni”.  Poseł Niesiołowski, dbający o swoje dobre imię, zadbał też o swoją kieszeń. Za straty moralne zażądał 10 tys. zł od wydawcy gazety.

Niespodziewanie sędzia, pani Małgorzata Borkowska odrzuciła oskarżenie Niesiołowskiego, jako nieuzasadnione. Uznała, że felieton jest gatunkiem, w którym dopuszcza się zwroty w przenośni, język felietonu jest obrazowy, nie nazywa rzeczy dosłownie. A ponadto, kto używa tak ostrego języka jak oskarżyciel, musi się on liczyć z podobnym rewanżem wobec siebie.

Co za rozsądne słowa. Dawno nie słyszałem tak prostego, a jednocześnie logicznego i precyzyjnego wywodu, będącego podstawą wydanego wyroku. Czemu w polskich sądach to taka rzadkość?  Warto nazwisko sędzi Małgorzaty Borkowskiej wziąć – na początek – w srebrne ramy. Mam nadzieję, że zasłuży kiedyś na złote. Prawdopodobnie Niesiołowskiemu nie pomogłaby obecność Romana Giertycha za jego plecami.

Czy pomoże Michałowi Tuskowi? Raczej nie. Zgadzam się w pełni z komentarzem Pawła Lisickiego, owego oskarżonego w procesie „Niesiołowskiego”. Przede wszystkim dlatego, że rola Romana Giertycha jest dwuznaczna. Jako były wicepremier, lider partii (Liga Polskich Rodzin), nie jest w stanie zatrzeć korzeni politycznych. Występując jako adwokat młodego Tuska, nadaje procesowi charakter polityczny. Koloryt upolitycznienia wzmacnia to, że broni syna premiera. Ostatnie zaś informacje mówią, że Donald Tusk już w połowie maja miał wiedzę, iż Marcin P. i jego firma Amber Gold prawdopodobnie prowadzą przestępcze interesy. Biorąc to pod uwagę, uwikłanie Michała Tuska w związki z Marcinem B. nie ułatwi wygrywania przez niego zapowiadanych procesów. W dodatku jego pełnomocnik udziela się publicznie jako człowiek na wskroś przesiąknięty polityką. Od czasu pęknięcia koalicji PIS-LPR stał się nieprzejednanym wrogiem Jarosława Kaczyńskiego. Tym samym sprawia wrażenia człowieka grawitującego w kierunku Platformy. Michałowi Tuskowi nie uda się nikogo zwieść, że nie zdawał sobie sprawy, dlaczego Marcinowi P. zależało na jego zatrudnieniu w swojej firmie. Miał pełnić rolę ochronnej tarczy politycznej. To dla każdego jest oczywiste. Nie uda mu się więc nikogo trzeźwo myślącego przekonać, że jest wyłącznie osoba prywatną, samotna molekułą, poruszającą się niezależnie od Donalda Tuska. Podobnie mało kto wierzy w zaklęcia premiera, że nie ma żadnego wpływu na los zawodowy syna. Rozpoczęcie kampanii przeciwko mediom, skończy się zapewne klęską Tuska jr. i jego niespodziewanego pełnomocnika.         

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook