Jedynie prawda jest ciekawa

Głośna rejterada z Palikociarni

04.04.2012

Janusz Palikot nigdy nie miał żadnych ideałów politycznych. Nie był też zapatrzony w jeden kierunek światopoglądowy.

Pozostaje do dziś klasycznym kameleonem politycznym, przybierającym postać, jaka w danej chwili wydaje mu się najbardziej korzystna.

W ostatnim czasie zauważyli to nawet jego dawni wyznawcy. Czują się oszukani. I mają niewątpliwie rację. Dziwić się można jedynie ich niedawnej naiwności. Temu, że uwierzyli w hasła głoszone przez Palikota w czasie kampanii wyborczej. A także temu, że zawierzyli swoją przyszłą drogę polityczną politycznemu hochsztaplerowi. Na szczęście wielu oprzytomniało. Sfrustrowani dziś odwracają się od Palikota. Nie jest to cicha rejterada. Nie pozostawiają na nim suchej nitki. 

Palikot zabija „własne dzieci polityczne”, czyli deklaracje lewicowe – głoszą dziś byli członkowie Ruchu Palikota. Uzasadniają to m. in. pomocą udzieloną przez Palikota Donaldowi Tuskowi w utrąceniu wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie reformy emerytalnej. To prawda, że Palikociarnia, wstrzymując się od głosowania, praktycznie przesądziła o  przepchnięciu przez Sejm kontrowersyjnej ustawy. Dzisiejsi przeciwnicy Palikota twierdzą, że to otworzyło im oczy na zdradę, jakiej dopuścił się Palikot. Mówią, że dopiero teraz zobaczyli, iż Palikot ma w nosie prawdziwe potrzeby społeczne, nie obchodzą go też losy prostych, biednych ludzi.

Jeden z byłych działaczy Ruchu podał bulwersującą wersję powstania partii, możliwe, iż nie odbiegającą daleko od prawdy. Twierdzi, że Palikot wraz z Donaldem Tuskiem ukartowali powstanie nowego ugrupowania. Ruch narodził się w Kancelarii Premiera. - 16 miesięcy temu narodziło się dziecię obarczone grzechem pierworodnym, bo poczęte w gabinecie Donalda Tuska, najprawdopodobniej w oparach marihuany – powiedział oficjalnie ów były członek Ruchu. Dziecku nałożono szaty lewicowe, po to by zakamuflować rzeczywiste intencje twórców w trakcie wyborów parlamentarnych.

Prawdziwe oblicze partii ukazało się dopiero ostatnio. Jej założonym od początku celem było odbieranie SLD głosów lewicowych na rzecz Palikota do momentu, kiedy będzie on w stanie stworzyć silną koalicję z PO. To brzmi wiarygodnie, biorąc pod uwagę, że choć Tusk i jego zamaskowany sojusznik różnią się temperamentami, to mają cel, który ich mocno ze sobą związał. Pierwszy, chce jak najdłużej utrzymać się przy władzy, drugi śni nocami o jej zdobyciu, zdając sobie sprawę, że w obecnej sytuacja jest to możliwe tylko w mariażu z Tuskiem, podobnym cynikiem jak on sam. Tylko nieujawniającym publicznie, jak to nieraz robił Palikot, charakterystycznej dla obydwu cechy.

W tej zarysowanej prognozie, jak przyświeca obydwu bohaterom, jest realna nadzieja, że po drodze do celu, mocno się wzajemnie poturbują.    

Jerzy Jachowicz

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook