Jedynie prawda jest ciekawa

Giertych przez lornetkę wypatruje swojej szansy w Brukseli

02.03.2017

Przyklejał się przy każdej okazji do Bronisława Komorowskiego, ale ten go kompletne zawiódł, przegrywając z mało znanym przed rozpoczęciem kampanii wyborczej Andrzejem Dudą.

To oczywiste, dlaczego obecnej opozycji tak bardzo zależy na przedłużeniu kadencji Donalda Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej. Na obecnym widnokręgu jest to jedyny polityk, który w sprzyjających okolicznościach miałby szansę stać się lokomotywą wyborczą dla dzisiejszej opozycji w najbliższych wyborach parlamentarnych. Wystarczyłoby, gdyby zadeklarował gotowość startu w wyborach prezydenckich. Aby taką rolę Tusk mógł spełnić, fundamentem jest jego pozostanie na kolejne dwa i pół roku w Brukseli. Na tym samym stanowisku, co dotychczas. Umocniłoby to jego prestiż jako polityka rangi europejskiej, niezależnie od tego, jakie gromy sypałyby się w Polsce na jego głowę. Jednocześnie uciekłby spod gilotyny, jaka czekałaby na niego w kraju. Byłoby nią zagrożenie ujawnienia różnych brudnych spraw, w jakich maczał aktywnie palce, nawet jeśli aktywność polegała na powstrzymaniu się od działania , jak np. w sprawie Amber Gold.

Nagłe wejście do gry Jacka Saryusz-Wolskiego w roli kandydata do fotela przewodniczącego Komisji Europejskiej, wyrzuciło Donalda Tuska jako kandydata do pozostania w Brukseli na drugą kadencję. Dwóch Polaków nie może być jednocześnie wybranych na dwie ważne funkcje. Jeśli już, to tylko jeden.  

Jaki jest jednak powód ogromnego wzburzenia Romana Giertycha, niemal jakby jakiś jego krewny dyskredytował poziom Kancelarii Prawnej byłego prezesa Ligi Polskich Rodzin?  

Jakie  emocje pchnęły tego zwykle opanowanego mecenasa do tak ostrych sformułowań? Do tego, aby porównywać Saryusz-Wolskiego do Judasza, a więc do zdrajcy? A tak jest, kiedy mówi, że jeśli to prawda, iż Saryusz-Wolski bierze udział w takiej grze wspólnie z PiS, to lepiej dla polskiej polityki, aby nigdy politykiem nie był.

Wbrew pozorom to nie jest objaw politycznego zacietrzewienia mecenasa, który reprezentuje Michała Tuska w procesach, jakie wytacza mediom syn byłego premiera. Giertych jak na zbawienie czeka na wprowadzenie się Tuska do Belwederu. To jedyna jego szansa na powrót do wielkiej polityki, do której aż piszczy.

Przyklejał się przy każdej okazji do Bronisława Komorowskiego, ale ten go kompletne zawiódł, przegrywając z mało znanym przed rozpoczęciem kampanii wyborczej Andrzejem Dudą.

Teraz Giertych wypatruje przez lornetkę drugiej szansy. I wścieka się, gdy ktoś chce mu ją popsuć.    

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook