Jedynie prawda jest ciekawa

Frustracje i arogancje Sikorskiego

26.04.2017

Czego się można po Radosławie Sikorskim spodziewać poza butą i arogancją? Poza tym jest złośliwy do szpiku kości.

 A jeśli się go potrąci, zamienia się we wściekłe, kopiące na oślep, zwierzę. Nie chcę mówić, że osioł. Powiedzmy lepiej kopiący koń. Tej przenośni nie używam bez powodu. Sikorski ma przyjaciół podobnych do koni. Ja ich nie widziałem, ale inni podobno tak. Ponadto potrafi być też cyniczny. Tak właśnie jest teraz, kiedy poczuł się boleśnie dotknięty przez moich kolegów redakcyjnych, którzy zarzucili mu opowiadanie przed sądem kłamstwa w sprawie Smoleńska. Ponieważ nie mógł bezpośrednio odnieść się do oskarżeń opublikowanych w tygodniku „wSieci”, wyładował swoją frustrację na Jarosławie Kaczyńskim. W jednym z ostatnich wpisów na twitterze brutalnie zaatakował lidera PiS pisząc: „Wedle mojej wiedzy decyzję o wylocie do Smoleńska wbrew opinii MSZ podjął Jarosław Kaczyński”.

Nie dziwię się, że Sikorskiemu ciążą do dziś zeznania, jakie składał przed sądem. W jednym z komentarzy po jego zeznaniach, nie mając żadnych dowodów na to, że kłamał, dziwiłem się, że sąd tak łatwowiernie przyjmuje jego wyjaśnienia, które na kilometr pachniały mataczeniem. Niewiarygodne wydawało się, że on jako szef MSZ właściwie nie wie nic o przygotowaniu wyjazdu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Katynia. Dość oczywiste było, że to kluczenie w jego zeznaniach oraz zasłanianie się brakiem wiedzy, służy dwóm rzeczom. Starał się nie zaszkodzić Tomaszowi Arabskiemu. Aby nie powiedzieć jednego słowa za dużo, które mogłoby być wykorzystane przeciwko Arabskiemu udawał, że niczego nie wie. Ale najważniejszym celem tych zeznań była ochrona własnej osoby przed odpowiedzialnością. Przynajmniej moralną. W sądzie nieustannie podkreślał, że jego interesował tylko aspekt polityczny wyjazdu Prezydenta. Pozostawało to w oczywistej sprzeczności z jego innym twierdzeniem, że to nie była wizyta oficjalna pod patronatem państwa, lecz wizyta prywatna. Wedle Sikorskiego „pielgrzymka”. W trakcie tych zeznań uderzyło mnie właśnie m.in. to, że sędzia nie wypomniał mu tej sprzeczności. Nie próbował dojść, dlaczego Sikorski dbał o stronę polityczną, jeżeli to była pielgrzymka.

Te i inne niejasności w zeznaniach Sikorskiego przed sądem świadczą o tym, że nawet nie potrafi w sposób  przekonywający kłamać. To, że mu się w sądzie upiekło, było możliwe tylko dzięki nadzwyczajne pobłażliwości sądu.
Tak jak zeznania w sądzie,  podobnie kilka  lat temu niewiarygodne były jego wyjaśnienia związane z rozliczeniami z ryczałtu samochodowego, który przysługiwał mu w związku z prowadzeniem biura poselskiego. To zresztą jego stała cecha, u innych dostrzega jakieś drobnie uchybienia u innych, a u  siebie toleruje sprawy rzeczywiście poważne. Tak przecież było z kompromitującą wypowiedzią dla amerykańskiego portalu „Politico”, kiedy stwierdził, że Rosja proponowała Polsce (a ściśle Donaldowi Tuskowi) wspólny rozbiór Ukrainy. Potem biedak nie wiedział, jak się z tego głupiego potknięcia wycofać. Podczas  spotkania z dziennikarzami kręcił całkiem podobnie jak w sądzie.

Autor bloga

JACHOWICZ

Jerzy Jachowicz

Polski dziennikarz, publicysta. Przed 1989 działał w opozycji demokratycznej ("Solidarność"). W latach 1989-2005 był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", jednym z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce. Zajmował się głównie problematyką przestępczości zorganizowanej i jej powiązań z dawnym aparatem bezpieczeństwa PRL.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook